Cześć! Mam na imię Agnieszka i witam Cię w moim planszówkowym świecie 🎲
Z wykształcenia jestem psychologiem biznesu, prywatnie mamą trójki dzieci i ogromną miłośniczką gier planszowych. Moja przygoda z planszówkami zaczęła się w wyjątkowym momencie — podczas drugiej ciąży. To właśnie wtedy odkryłam, że gry to nie tylko świetna forma rozrywki, ale też sposób na budowanie relacji, wspólne spędzanie czasu i tworzenie rodzinnych wspomnień.
Największą część mojej kolekcji stanowią gry rodzinne i dziecięce, bo właśnie takie tytuły najczęściej goszczą na naszym stole. Ale to nie znaczy, że nie lubię czasem usiąść do mocniejszych tytułów. Uwielbiam odkrywać gry, które bawią zarówno najmłodszych, jak i dorosłych — takie, do których chce się wracać po raz kolejny.
Oprócz mojego męża do planszówkowego świata udało mi się wciągnąć także naszą najstarszą córkę, a kilka lat później również rodziców. I właśnie to najbardziej kocham w planszówkach — potrafią łączyć pokolenia i sprawiają, że zwykły wieczór staje się czymś wyjątkowym.
Na blogu znajdziesz głównie moje opinie, recenzje i planszówkowe inspiracje dla rodzin, dzieci i wszystkich tych, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z grami albo po prostu szukają kolejnego tytułu na wspólny wieczór.
Skoro już poznałeś mnie - sprawdź moją drużynę do zadań specjalnych ;)
Lila — moja planszówkowa prawa ręka 🎲✨
Lila jest uczennicą szkoły podstawowej i ogromną fanką gier — nie tylko planszowych! Od lat aktywnie towarzyszy mi w planszówkowym świecie, pomagając nie tylko podczas rozgrywek, ale teraz także przy tworzeniu bloga. To właśnie ona często stoi za zdjęciami, które pojawiają się w recenzjach.
Razem z młodszą siostrą odpowiada za najbardziej wymagające testy — czyli oceny gier dziecięcych i rodzinnych. Dzięki niej wiem, które tytuły naprawdę potrafią wciągnąć młodszych graczy na długie godziny.
Lila to prawdziwy wulkan energii i emocji. Uwielbia śmiech przy stole, wspólną zabawę i gry, które budują współpracę zamiast rywalizacji. Zdecydowanie nie przepada za negatywną interakcją — jeśli gra pozwala zbyt mocno przeszkadzać innym ( a w szczególności jej 😉 ), potrafi odejść od stołu naprawdę niezadowolona.
Za to kocha gry kooperacyjne, szczególnie takie jak Avel, gdzie wszyscy grają razem do wspólnego celu. Wśród jej ulubieńców są także kreatywne gry karciane, jak Dixit, które pobudzają wyobraźnię i pozwalają tworzyć własne historie.
To właśnie dzięki Lilce każda recenzja dziecięcej gry przechodzi najbardziej szczery i bezlitosny test jakości.
Pola — ekspertka od kolorowych i szybkich rozgrywek 🌈🎲
Pola to nasz rodzinny średniaczek i prawdziwy żywioł przy planszówkowym stole. Jako przedszkolak doskonale wie, czego oczekuje od dobrej gry: ma być kolorowo, ciekawie i… niezbyt długo
Najchętniej wybiera tytuły pełne barw, śmiesznych ilustracji i prostych zasad, bo według Poli najlepsza rozgrywka to taka, która zaczyna się szybko i jeszcze szybciej kończy. 😅 Zatraca się w wszystkich grach z serii Kapitan Nauka , wielbicielka Kociego Domku, Kici Koci i od niedawna Śladami Darwina.
Razem z siostrą pomaga mi testować gry dla dzieci, patrząc na nie tym najbardziej szczerym, pięciolatkowym okiem. Jeśli jakaś gra potrafi zatrzymać Polę przy stole do samego końca — to naprawdę duży sukces
Wesoła, rezolutna i zawsze gotowa do zabawy. A przy tym mistrzyni zadawania za wielu pytań w trakcie tłumaczenia zasad i ekspertka od wybierania pionków.
Moi rodzice - najbardziej wymagający recenzenci w ekipie.
Do planszówkowego świata dołączyli stosunkowo niedawno, ale zdążyli już wyrobić sobie bardzo konkretne gusta i jeszcze bardziej konkretne opinie. Testują i dzielnie siadają do kolejnych tytułów, choć umówmy się — niełatwo zdobyć ich planszówkowe uznanie.
Nie każda gra przejdzie ich surowe spojrzenie, ale kiedy coś naprawdę przypadnie im do gustu, potrafią wracać do tego bez końca. Ich absolutnym faworytem pozostaje Splendor Marvel — jedyna gra, przy której poziom narzekania spada o jakieś 90% a radości napewno wzrasta o 100.
Mimo wszystkich komentarzy, pytań w stylu "długo jeszcze?" i podejrzliwego patrzenia na coraz to nowsze pudła, zawsze można na nich liczyć.
Aaaa i jak wspomniałam wyżej jest i Mąż — człowiek, który zagra we wszystko… pod jednym warunkiem.
To właśnie jego kilka lat temu udało mi się oficjalnie wciągnąć do planszówkowego świata. I trzeba przyznać — wszedł w to naprawdę mocno. Chętnie siada do praktycznie każdej gry, nieważne czy trwa 15 minut, czy pół dnia.
Jest jednak jeden mały szczegół… instrukcje. Czytać ich nie lubi. Analizować zasad też niespecjalnie. Ale jeśli ktoś usiądzie obok i spokojnie wszystko mu wytłumaczy — wtedy nie ma gry, której by nie spróbował !
To typ gracza, który podczas tłumaczenia zasad mówi „dobra, dobra, wyjdzie w praniu”, a potem… i tak wygrywa.
Zawsze chętny do grania, cierpliwy tester nowych tytułów i nieoceniony kompan do późnowieczornych partii. Szczególnie wtedy, kiedy ktoś wcześniej przeczytał instrukcję za niego 😉