Gdyby zarządzanie parkiem dinozaurów było tak proste jak w Draftozaurze, John Hammond z Parku Jurajskiego prawdopodobnie nie miałby żadnych problemów. Na szczęście w tej grze nie musimy martwić się uciekającymi tyranozaurami ani awariami ogrodzeń...
Dinozaury od lat rozpalają wyobraźnię dzieci i dorosłych.Wystarczy spojrzeć na sukces wcześniej już wspomnianego Parku Jurajskiego czy niezliczone zabawki przedstawiające prehistoryczne gady. Nic więc dziwnego, że gdy na rynku pojawiła się niewielka gra planszowa pozwalająca stworzyć własny park dinozaurów, szybko zdobyła sympatię rodzin na całym świecie.
"Draftozaur" to gra oparta na mechanice draftu, która dzięki intuicyjnym zasadom, świetnym komponentom i krótkim partiom zdobyła uznanie rodzin oraz początkujących graczy na całym świecie. Czy jednak za sympatyczną oprawą kryje się rozgrywka, która potrafi zaangażować również bardziej doświadczonych planszówkowiczów?
Komponenty
Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Największą gwiazdą zestawu są bez wątpienia drewniane meeple w kształcie dinozaurów. Są kolorowe, mają różne kształty i od razu przyciągają uwagę dzieci oraz dorosłych.
W pudełku znajdziemy:
- drewniane figurki dinozaurów w sześciu kolorach,
- dwustronne planszetki parków dla graczy,
- woreczek do losowania,
- kostkę
- Instrukcje
Komponenty są dobrze wykonane - chociaż u nas jeden z dinozaurów stracił głowę ( na szczęście do gry dołączone są dodatkowe meeple dinozaurów w każdym kolorze).Na pochwałę zasługuje także instrukcja. Jest krótka, przejrzysta i dobrze ilustrowana, a przedstawione przykłady skutecznie rozwiewają ewentualne wątpliwości.
O czym jest gra?
W "Draftozaurze" każdy gracz projektuje własny park dinozaurów. Poszczególne wybiegi premiują różne układy zwierząt – czasem chcemy gromadzić identyczne gatunki, innym razem zależy nam na różnorodności lub odpowiednim rozmieszczeniu.
Mechanicznie jest to gra oparta na drafcie. W każdej rundzie otrzymujemy kilka dinozaurów, wybieramy jednego dla siebie, a resztę przekazujemy kolejnemu graczowi. Sam wybór jest jednak dopiero początkiem decyzji, ponieważ trzeba jeszcze znaleźć dla naszego nowego mieszkańca najlepsze miejsce w parku.
Przebieg rozgrywki
Partia trwa zaledwie kilkanaście minut i składa się z dwóch rund.
Na początku gracze losują dinozaury z woreczka. Następnie w tajemnicy każdy wybiera jednego i przekazuje pozostałe figurki dalej. Wybranego dinozaura trzeba umieścić w jednym z wybiegów swojego parku.
Tutaj pojawia się najciekawszy element gry – kostka ograniczeń. Jej wynik określa dodatkowy warunek rozmieszczenia dinozaura. Może się okazać, że wolno nam korzystać tylko z określonej części planszy albo że nie możemy umieszczać zwierząt obok siebie.
To właśnie dzięki temu prostemu rozwiązaniu każda tura wymaga odrobiny improwizacji. Nawet najlepszy plan może zostać pokrzyżowany przez jeden rzut kostką, co zmusza do szybkiego dostosowania strategii.
Po dwóch rundach gracze podliczają punkty zdobyte za poszczególne wybiegi oraz bonusy. Wygrywa właściciel najlepiej zaprojektowanego parku.
Wrażenia z rozgrywki
Największym zaskoczeniem jest liczba mikrodecyzji pojawiających się podczas partii. Z jednej strony chcemy realizować własny plan punktowania, z drugiej obserwujemy, jakie dinozaury zbierają przeciwnicy. Niejednokrotnie warto zabrać figurkę nie dlatego, że sami jej potrzebujemy, ale dlatego, że idealnie pasowałaby komuś innemu - taka szczypta negatywnej interakcji.
Gra działa szczególnie dobrze w gronie rodzinnym. Dzieci szybko rozumieją zasady, a dorośli nie mają poczucia, że grają w coś wyłącznie dla najmłodszych. To rzadka równowaga, którą Draftozaurowi udaje się osiągnąć.
Zalety
- bardzo proste zasady i błyskawiczne tłumaczenie gry,
- krótki czas rozgrywki,
- świetne drewniane dinozaury,
- spora regrywalność jak na tak lekką grę,
- brak przestojów między turami.
Wady
- odczuwalny wpływ losowości,
- niewielka interakcja bezpośrednia,
Ocena końcowa
"Draftozaur" to fajna, lekka gra rodzinna. Łączy prostotę zasad z wystarczającą liczbą decyzji, by angażować zarówno dzieci, jak i dorosłych. Nie jest to tytuł, który zastąpi cięższe gry strategiczne, ale też nigdy nie miał nim być.
To planszówka, którą bardzo łatwo zaproponować nowym graczom i równie łatwo wyjąć na koniec planszówkowego wieczoru. Szybka, sympatyczna i pełna uroku.
Ocena córki 9/10
Czasami mam wrażenie, że spora część naszego życia przez pewien okres kręciła się wokół dinozaurów. Filmy, seriale, książki, figurki, a nawet rodzinne wypady do dino parków – prehistoryczne gady były obecne niemal wszędzie. Dlatego gdy kilka lat temu trafiłam na Draftozaura, od razu wiedziałam, że jako mama małego „Dino Nerda” muszę wzbogacić naszą kolekcję planszówek właśnie o ten tytuł.
I był to strzał w dziesiątkę. Gra regularnie lądowała na stole jeszcze przed śniadaniem, a niejednokrotnie kończyła nam dzień, pełniąc rolę wyjątkowo udanej „planszówkowej kolacji”. Proste zasady, szybka rozgrywka i oczywiście dinozaury sprawiły, że przez długi czas był to jeden z najczęściej wybieranych tytułów w naszym domu.
Z biegiem lat córka wyrosła zarówno z fascynacji dinozaurami, jak i z samej gry. Draftozaur nie trafił jednak na sprzedaż ani na dno szafy. Cierpliwie czeka na swoją drugą szansę, bo w domu rośnie już kolejna mała miłośniczka prehistorycznych gadów, która powoli stawia pierwsze kroki w świecie nieco bardziej zaawansowanych gier planszowych. Mam przeczucie, że już niedługo dinozaury ponownie zagoszczą na naszym stole. 🦖
Moja ocena 8/10 - Za świetne połączenie prostych zasad, szybkiej rozgrywki i rodzinnej atmosfery. To jedna z tych gier, które kojarzą mi się nie tylko z punktami i zwycięstwami, ale przede wszystkim ze wspólnie spędzonym czasem. I właśnie za to cenię ją najbardziej.
Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: około 25 minut
Wydawca: Nasza Księgarnia
Dodaj komentarz
Komentarze