Ulice Paryża, przełom XIX i XX wieku, artyści marzący o stworzeniu wielkich dzieł, a przy okazji próbujący jakoś przetrwać codzienność. Brzmi klimatycznie? Bo dokładnie taka jest ta gra. "Bohema" — gra o artystach, muzach, udrękach, inspiracji i codziennym ogarnianiu życia, która zamiast krzyczeć jaka jest dobra po prostu spokojnie robi swoje.
I właśnie tym chyba kupiła mnie najbardziej.
"Bohema" już samym tematem wyróżnia się na tle większości planszówek. Wcielamy się tu bowiem w artystów i próbujemy zdobyć uznanie w świecie sztuki. Brzmi szlachetnie. W praktyce wygląda to trochę jak desperacka walka o to, żeby nasze dzieła nie przepadły w cieniu bardziej przebiegłych graczy.
I trzeba przyznać jedno — zachwycające ilustracje i niecodzienna tematyka naprawdę odróżniają tę pozycję od innych planszówek i skutecznie zachęcają, żeby dać jej szansę. Nie ma tu fantasy, zombie ani kosmicznych bitew. Jest świat sztuki, muz, ambicji i twórczych frustracji — a to samo w sobie już wypada całkiem świeżo.
Piękna gra, która naprawdę ma klimat
Pierwsze, co zwraca uwagę, to oprawa graficzna. I serio — "Bohema" wygląda przepięknie.
Ilustracje na kartach są bardzo szczegółowe, klimatyczne i mają w sobie coś, co sprawia, że chce się po prostu oglądać kolejne elementy. Stylistyka gry pasuje do tematu.
Równie dobrze wypada zawartość pudełka. Dostajemy: cztery plansze gracza, planszę pracowni, i całą masę kart (zwyczajów, muz, osiągnięć, udręki) oraz dośc dobrze napisaną instrukcję.
Między inspiracją a udręką - zasady gry
Zasady gry nie są przesadnie skomplikowane. Naszym celem jest zdobywanie inspiracji, rozwijanie swojej talii kart i kolekcjonowanie osiągnięć, które przybliżą nas do stworzenia prawdziwego arcydzieła.
Mechanicznie jest to wyścigowy deck building. W każdej turze planujemy dzień swojego artysty, układając karty w czterech porach dnia — rano, południu, wieczorem i nocą. Łączymy symbole na kartach, dopasowujemy kolory i staramy się zdobyć jak najwięcej punktów.
Nie jest to jednak takie proste, jak początkowo się wydaje - kart zawsze jest więcej niż dostępnych miejsc, więc trzeba dobrze przemyśleć każdy ruch. Dodatkowo pomagają nam Muzy, a przeszkadzają Udręki, które przypominają, że życie artysty bywa równie piękne, co problematyczne. Podczas planowania dnia możemy również wysłać naszego artystę do pracy. Jeśli tego nie zrobimy, do talii trafi karta Udręki, która potrafi skutecznie pokrzyżować plany w kolejnych turach. To bardzo ciekawy element gry, bo świetnie oddaje mniej romantyczną stronę życia artysty — rachunki same się przecież nie zapłacą.
Zdobywaną inspirację wydajemy na nowe karty, rozwój pracowni i osiągnięcia. Gra kończy się, gdy jeden z graczy zdobędzie swoje piąte osiągnięcie, ale do samego końca każdy ma jeszcze szansę odrobić straty.
A co z interakcją ? "Bohema" nie jest grą konfliktową, ale zdecydowanie nie gra się tutaj „obok siebie”. Przez cały czas czuć wyścig i presję, żeby dobrze wykorzystać swoją turę, zanim ktoś zrobi to lepiej. Choć "Bohema" nie jest grą nastawioną na bezpośrednią rywalizację, interakcja między graczami jest tutaj cały czas odczuwalna. Wszyscy ścigają się o najlepsze karty, osiągnięcia i tempo rozwoju swojej talii, więc często zdarza się, że ktoś sprzątnie nam sprzed nosa dokładnie tę kartę, którą planowaliśmy kupić. Dzięki temu przez całą rozgrywkę czuć delikatną presję i wyścig o to, kto najlepiej rozwinie swojego artystę.
Czy warto dać się porwać Bohemie?
"Bohema" nie sili się na bycie wielką rewolucją w świecie planszówek. Zamiast kombinować z setką udziwnień, stawia na sprawdzone rozwiązania, dorzuca świetny artystyczny klimat i oprawę, od której ciężko oderwać wzrok. Efekt? Bardzo przyjemna, klimatyczna gra, do której chce się wracać. Nie jest to może tytuł, po którym od razu ma się ochotę rozgrywać dziesięć partii pod rząd, ale zdecydowanie jest to jedna z tych planszówek, które wspomina się wyjątkowo dobrze.
Więc czy warto?
Tak, bo to gra, która pozytywnie zaskakuje, wygląda świetnie na stole i daje sporo satysfakcji z rozgrywki. A przy tym wszystkim naprawdę czuć w niej artystycznego ducha — nawet jeśli czasem ten duch jest zmęczony, spłukany i ma właśnie twórczy kryzys.
Ocena 7.5/10 - "Bohema" jest jedną z tych gier, które mogą bardzo zyskać przy odpowiedniej grupie. Jeśli gracze lubią wczuwać się w klimat i trochę „odgrywać” swoje ruchy, to z suchego układania kart robi się naprawdę klimatyczna opowieść o ambitnych, zmęczonych i wiecznie niespełnionych artystach w Paryżu.
Autor: Jasper de Lange
Wydawca: Portal Games
wiek: 14+
liczba graczy: 1-4
czas gry: 45-60
Dodaj komentarz
Komentarze
grałam ale mi nie podeszła. u mnie ocena to jakies 5,5