Bohema

Opublikowano w 22 maja 2026 22:55

Ulice Paryża, przełom XIX i XX wieku, artyści marzący o stworzeniu wielkich dzieł, a przy okazji próbujący jakoś przetrwać codzienność. Brzmi klimatycznie? Bo dokładnie taka jest ta gra. "Bohema" — gra o artystach, muzach, udrękach, inspiracji i codziennym ogarnianiu życia, która zamiast krzyczeć jaka jest dobra po prostu spokojnie robi swoje.
I właśnie tym chyba kupiła mnie najbardziej.

"Bohema" już samym tematem wyróżnia się na tle większości planszówek.  Wcielamy się tu bowiem w artystów i próbujemy zdobyć uznanie w świecie sztuki. Brzmi szlachetnie. W praktyce wygląda to trochę jak desperacka walka o to, żeby nasze dzieła nie przepadły w cieniu bardziej przebiegłych graczy.

I trzeba przyznać jedno — zachwycające ilustracje i niecodzienna tematyka naprawdę odróżniają tę pozycję od innych planszówek i skutecznie zachęcają, żeby dać jej szansę. Nie ma tu fantasy, zombie ani kosmicznych bitew. Jest świat sztuki, muz, ambicji i twórczych frustracji — a to samo w sobie już wypada całkiem świeżo.

 


Piękna gra, która naprawdę ma klimat

Już po otwarciu pudełka czuć klimat epoki. Dostajemy: cztery plansze gracza, planszę pracowni, i całą masę kart (zwyczajów, muz, osiągnięć, udręki) oraz dośc dobrze napisaną instrukcję. 
Pierwsze, co zwraca uwagę, to oprawa graficzna. I serio — "Bohema" wygląda przepięknie.
Ilustracje na kartach są bardzo szczegółowe, klimatyczne i mają w sobie coś, co sprawia, że chce się po prostu oglądać kolejne elementy. Stylistyka gry pasuje do tematu. 
Instrukcja nie należy do najkrótszych, ale dobrze prowadzi przez kolejne elementy rozgrywki i po pierwszej partii większość zasad staje się intuicyjna.

 

Między inspiracją a udręką - zasady gry 

Zasady gry nie są przesadnie skomplikowane. Naszym celem jest zdobywanie inspiracji, rozwijanie swojej talii kart i kolekcjonowanie osiągnięć, które przybliżą nas do stworzenia prawdziwego arcydzieła.
Mechanicznie jest to wyścigowy deck building. W każdej turze planujemy dzień swojego artysty, układając karty w czterech porach dnia — rano, południu, wieczorem i nocą. Łączymy symbole na kartach, dopasowujemy kolory i staramy się zdobyć jak najwięcej punktów.
Nie jest to jednak takie proste, jak początkowo się wydaje - kart zawsze jest więcej niż dostępnych miejsc, więc trzeba dobrze przemyśleć każdy ruch. Dodatkowo pomagają nam Muzy, a przeszkadzają Udręki, które przypominają, że życie artysty bywa równie piękne, co problematyczne. Podczas planowania dnia możemy również wysłać naszego artystę do pracy. Jeśli tego nie zrobimy, do talii trafi karta Udręki, która potrafi skutecznie pokrzyżować plany w kolejnych turach. To bardzo ciekawy element gry, bo świetnie oddaje mniej romantyczną stronę życia artysty — rachunki same się przecież nie zapłacą.
Zdobywaną inspirację wydajemy na nowe karty, rozwój pracowni i osiągnięcia. Gra kończy się, gdy jeden z graczy zdobędzie swoje piąte osiągnięcie, ale do samego końca każdy ma jeszcze szansę odrobić straty.

 

Wrażenia z rozgrywki

Najbardziej podoba mi się to, że Bohema nie wykorzystuje tematu wyłącznie jako ładnego tła. Tutaj mechaniki naprawdę próbują opowiedzieć historię. Pójście do pracy nie jest zwykłą akcją ekonomiczną. To wybór pomiędzy bezpieczeństwem a realizowaniem własnych marzeń. Udręki nie są tylko negatywnymi kartami zapychającymi talię. Przypominają, że wielu wybitnych artystów zmagało się z biedą, samotnością czy chorobami. Dzięki temu bardzo często miałam wrażenie, że buduję nie tylko coraz lepszą talię. Buduję historię swojego bohatera.

Pod względem mechanicznym gra również bardzo przypadła mi do gustu. Lubię deckbuildingi, w których każda nowa karta realnie zmienia sposób prowadzenia rozgrywki. Tutaj bardzo szybko zaczynam dostrzegać zależności pomiędzy kartami, planować kolejne ruchy i budować własny silniczek. Satysfakcja z dobrze przygotowanej tury jest naprawdę duża.

Podoba mi się również tempo gry. Rozgrywka płynie sprawnie, a kolejne decyzje naturalnie wynikają z wcześniej zbudowanej talii. Nie miałam poczucia niepotrzebnych przestojów ani sztucznego wydłużania partii.

A co z interakcją ? "Bohema" nie jest grą konfliktową, ale zdecydowanie nie gra się tutaj „obok siebie”. Przez cały czas czuć wyścig i presję, żeby dobrze wykorzystać swoją turę, zanim ktoś zrobi to lepiej. Choć "Bohema" nie jest grą nastawioną na bezpośrednią rywalizację, interakcja między graczami jest tutaj cały czas odczuwalna. Wszyscy ścigają się o najlepsze karty, osiągnięcia i tempo rozwoju swojej talii, więc często zdarza się, że ktoś sprzątnie nam sprzed nosa dokładnie tę kartę, którą planowaliśmy kupić. Dzięki temu przez całą rozgrywkę czuć delikatną presję i wyścig o to, kto najlepiej rozwinie swojego artystę.

 

Plusy i minusy

➕ Plusy

  • świetnie wykorzystany temat życia artystów,

  • bardzo klimatyczne ilustracje,

  • spójne połączenie mechaniki z fabułą,

  • satysfakcjonujący rozwój własnej talii,

  • dobrze napisane zasady,

  • płynna rozgrywka,

  • wysoka regrywalność.

➖ Minusy

  • stosunkowo niewielka interakcja pomiędzy graczami,

  • osoby nieprzepadające za deckbuildingiem raczej nie zmienią tutaj zdania,

  • pierwsza partia wymaga spokojnego poznania działania kart.

 

Czy warto dać się porwać Bohemie?

"Bohema" nie sili się na bycie wielką rewolucją w świecie planszówek. Zamiast kombinować z setką udziwnień, stawia na sprawdzone rozwiązania, dorzuca świetny artystyczny klimat i oprawę, od której ciężko oderwać wzrok. Efekt? Bardzo przyjemna, klimatyczna gra, do której chce się wracać. Nie jest to może tytuł, po którym od razu ma się ochotę rozgrywać dziesięć partii pod rząd, ale zdecydowanie jest to jedna z tych planszówek, które wspomina się wyjątkowo dobrze.

Więc czy warto?
Tak, bo to gra, która pozytywnie zaskakuje, wygląda świetnie na stole i daje sporo satysfakcji z rozgrywki. A przy tym wszystkim naprawdę czuć w niej artystycznego ducha — nawet jeśli czasem ten duch jest zmęczony, spłukany i ma właśnie twórczy kryzys.

Ocena 7.5/10  - "Bohema" jest jedną z tych gier, które mogą bardzo zyskać przy odpowiedniej grupie. Jeśli gracze lubią wczuwać się w klimat i trochę „odgrywać” swoje ruchy, to z suchego układania kart robi się naprawdę klimatyczna opowieść o ambitnych, zmęczonych i wiecznie niespełnionych artystach w Paryżu.

 

 

Autor: Jasper de Lange

Wydawca: Portal Games

wiek: 14+

liczba graczy: 1-4

czas gry: 45-60


zobacz równiez


Ocena: 4 gwiazdki
1 głos

Dodaj komentarz

Komentarze

Asia xo
3 miesiące temu

grałam ale mi nie podeszła. u mnie ocena to jakies 5,5