Wielka Rafa Koralowa to największy na świecie system raf koralowych, rozciągający się na ponad 2300 kilometrów wzdłuż wybrzeża Australii. Jest domem dla tysięcy gatunków morskich stworzeń i jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na naszej planecie. Brzmi jak kierunek wymarzonych wakacji, prawda? 😁

Na szczęście, żeby nacieszyć oczy kolorowymi koralowcami i ławicami rybek, nie musimy pakować walizek ani lecieć na drugi koniec świata. Wystarczy rozłożyć na stole Shallow Sea: Wielka Rafa Koralowa, wydaną w Polsce przez Ogry Games.

Tym razem bierzemy sprawy w swoje ręce i tworzymy własny kawałek podwodnego świata. Układamy koralowce, rozmieszczamy kolorowe rybki i staramy się tak wszystko ze sobą połączyć, żeby nasza rafa rozwijała się jak najlepiej. Zasady są przystępne, ale odpowiednie rozmieszczenie poszczególnych elementów potrafi dać całkiem sporo do myślenia.

Przyznam, że Shallow Sea kupiłam przede wszystkim oczami. Zresztą trudno przejść obojętnie obok tak pięknie prezentującej się gry! Na szczęście szybko okazało się, że za tą kolorową oprawą kryje się przyjemna łamigłówka.

Najczęściej gramy we dwoje, czasami dołącza do nas nasza dziesięciolatka. Jej również gra przypadła do gustu, chociaż zdecydowanie rzadziej sama proponuje rozgrywkę. Shallow Sea ma bowiem dość spokojne tempo, które nie zawsze trafia w jej aktualne planszówkowe zachcianki. 😁

Dla mnie natomiast to właśnie jedna z największych zalet tej gry. Lubię usiąść przy niej, układać kolejne elementy rafy, szukać najlepszych połączeń i obserwować, jak z każdą turą nasz podwodny świat nabiera kolorów i życia.

Komponenty i wykonanie

Już po otwarciu pudełka wiadomo, że Shallow Sea będzie jedną z tych gier, które przyciągają wzrok jeszcze zanim przeczytamy instrukcję.

Przyjemna morska kolorystyka, przepiękne ilustracje oraz świetnie wykonane komponenty sprawiają, że od pierwszych minut naprawdę można poczuć klimat Wielkiej Rafy Koralowej. Wszystko jest tutaj spójne – od pudełka, przez plansze graczy, aż po najmniejsze elementy.

Ogromne wrażenie robią przede wszystkim koralowce. Na początku rozgrywki są jeszcze nieukończone, ale z każdą kolejną turą zaczynają "ożywać". Gdy spełnimy odpowiednie warunki, odwracamy je na drugą stronę i wtedy plansza dosłownie rozkwita. To prosty pomysł, ale daje ogromną satysfakcję i sprawia, że z każdą chwilą nasza rafa wygląda coraz piękniej.

Bardzo podobają mi się również kolorowe drewniane rybki. Nie są jedynie ozdobą – cały czas pracujemy z nimi podczas rozgrywki, przesuwamy je i wykorzystujemy do rozwijania własnego ekosystemu. Dzięki temu wszystkie elementy gry mają swoje uzasadnienie zarówno mechaniczne, jak i wizualne.

Na pochwałę zasługują także kafelki morskich stworzeń. Ilustracje są bardzo estetyczne, a przy okazji czytelne, więc mimo dużej liczby elementów na planszy nie miałam problemów z orientacją w sytuacji.

Instrukcja jest przejrzyście napisana, dobrze zorganizowana i bogato ilustrowana przykładami. Dzięki temu nauka zasad przebiega naprawdę sprawnie, a podczas pierwszych partii bez problemu można wrócić do konkretnego zagadnienia i szybko znaleźć potrzebną odpowiedź. To jeden z tych elementów, które pokazują, że zadbano nie tylko o wygląd gry, ale również o komfort graczy.

Najbardziej podoba mi się jednak coś innego. Po zakończonej partii bardzo często jeszcze przez chwilę patrzę na swoją planszę. Nie dlatego, żeby policzyć punkty. Po prostu z przyjemnością oglądam rafę, którą udało mi się stworzyć. I niewiele gier daje mi właśnie takie odczucie.

Na czym polega rozgrywka?

Na pierwszy rzut oka Shallow Sea wydaje się bardzo prostą grą o układaniu kafelków. Po kilku turach okazuje się jednak, że pod tą prostotą kryje się sprytna ale nie przesadnie skomplikowana  łamigłówka.

W każdej turze wybieramy jedną z dostępnych par – kafelek koralowca lub celu oraz odpowiadającą mu rybkę – i umieszczamy oba elementy na swojej planszy. Już sam ten wybór potrafi być zaskakująco trudny. Czasami bardziej zależy nam na rybce niż na kafelku, innym razem jest dokładnie odwrotnie.

Naszym głównym zadaniem jest rozwijanie rafy koralowej. Koralowce wymagają ryb w odpowiednich kolorach, a kiedy uda się spełnić ich wymagania, odwracamy je na drugą stronę. Dopiero wtedy zaczynają naprawdę pracować na nasz wynik i stają się miejscem dla kolejnych morskich stworzeń. Morskie stworzenia mają własne wymagania. Jedne chcą sąsiadować z określonymi koralowcami, inne oczekują konkretnych układów ryb lub odpowiedniego rozmieszczenia elementów na planszy. Nagle okazuje się, że decyzja podjęta kilka tur wcześniej zaczyna mieć ogromne znaczenie.

Do tego dochodzą muszelki, które pozwalają przesuwać ryby lub zmieniać dostępne elementy. Początkowo wydają się jedynie niewielkim dodatkiem, ale bardzo szybko okazuje się, że potrafią uratować całą strategię albo pomóc uruchomić naprawdę efektowną kombinację.

Największą siłą Shallow Sea są właśnie zależności pomiędzy wszystkimi elementami. Koralowce, ryby i morskie stworzenia nie działają osobno. Każdy z tych elementów wpływa na pozostałe, dlatego z każdą kolejną turą nasza plansza staje się coraz bardziej rozbudowanym ekosystemem.

Gra nie ma skomplikowanych zasad, ale jak wiele podobnych, lamiglówkowych tytułów - nagradza dobre planowanie.

Wrażenia z rozgrywki 

Są gry, które zachwycają mechaniką, inne potrafią wycisnąć z naszych szarych komórek ostatnie soki, a jeszcze inne... no cóż, wystarczy na nie spojrzeć i już człowiekowi robi się przyjemniej.  I właśnie do tej ostatniej grupy zaliczyłabym Shallow Sea.

Bo ta gra jest po prostu przepiękna! Kolorowe koralowce, rybki, cała ta podwodna sceneria... Aż chce się to wszystko oglądać, obracać, przekładać i przepływać rybkami z jednego miejsca w drugie. Uwielbiam obserwować, jak z niemal pustej planszy powstaje coraz bardziej rozbudowana rafa. I chyba właśnie ten aspekt daje mi tutaj najwięcej frajdy.

Sama rozgrywka jest bardzo przyjemna, płynna i niesamowicie relaksująca. Siadamy do stołu, układamy kolejne elementy, kombinujemy, szukamy odpowiednich połączeń i nawet nie wiadomo kiedy mija nam godzina. Wszystko toczy się swoim tempem, bez większego pośpiechu. Można się naprawdę wyciszyć. Ba! Momentami mam wrażenie, że te wszystkie rybki działają na mnie wręcz hmm chyba usypiająco. 

I tutaj dochodzimy do czegoś, co po kilkunastu partiach zaczęło mi trochę przeszkadzać. Shallow Sea jest dobrą łamigłówką, ale na tle innych gier tego typu wypada dla mnie nieco zbyt zachowawczo. Owszem, trzeba pomyśleć, odpowiednio rozplanować koralowce, przemieszczać ryby i szukać korzystnych układów. Zdarzają się momenty, kiedy jeden ruch pozwala nam zrealizować kilka rzeczy naraz i daje naprawdę fajną satysfakcję. Tyle że stosunkowo rzadko czuję tutaj potrzebę intensywniejszego kombinowania. Brakuje mi trochę większego wyzwania, bardziej wymagających decyzji i tego momentu, kiedy przez kilka minut wpatruję się w planszę, próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie. Nasza dziesięciolatka ujęła to znacznie prościej. Stwierdziła, że gra jest fajna, ale czasami trochę nudzi. I chyba rozumiem, o co jej chodzi. Ten spokojny rytm potrafi z czasem odrobinę rozleniwić. Wszystko płynie sobie powoli, rybki pływają, koralowce rosną, a my dokładamy kolejne elementy. Przyjemnie, kolorowo, ale czasami chciałoby się, żeby gra trochę mocniej zmusiła nas do wysiłku.

Dla porównania znacznie bardziej lubię Ostoję. To również piękna gra, w której tworzymy własny fragment natury, ale daje mi więcej satysfakcji z podejmowanych decyzji i planowania kolejnych ruchów. Częściej mam tam poczucie, że naprawdę muszę się nagłówkować, żeby osiągnąć zamierzony efekt. I właśnie tego odrobinę brakuje mi w Shallow Sea. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię do niej siadać. Szczególnie wtedy, kiedy mam ochotę na coś lżejszego, co zajmie mi ręce i głowę, ale pozwoli jednocześnie odpocząć. Interakcja między graczami jest niewielka, choć czasami zdarzy się komuś podebrać upatrzony kafelek. Ot, taka mała złośliwość między jedną rybką a drugą. 

Zastanawiam się też, czy to właśnie sama tematyka nie wpływa na odbiór tej gry. W końcu trudno wyobrazić sobie coś bardziej kojącego niż spokojny podwodny świat, kolorowe koralowce i rybki przemieszczające się między nimi. Cała oprawa idealnie współgra z tempem rozgrywki i tworzy atmosferę, w której naprawdę można się zatracić. A czasami nawet trochę rozmarzyć.

Shallow Sea została w naszej kolekcji i póki co nie zamierzamy się z nią rozstawać. Nie jest jednak tytułem, po który sięgamy w pierwszej kolejności. Często ustępuje miejsca bardziej wymagającym grom. Mimo to ma u nas swoje miejsce i od czasu do czasu bardzo chętnie do niej wracamy.

A kiedy już skończymy rozgrywkę, przychodzi mój ulubiony moment. Patrzę na gotową rafę, na te wszystkie kolorowe koralowce i rybki, które udało mi się rozmieścić, i zwyczajnie cieszę oczy tym widokiem. Serio, mogłabym tak siedzieć i oglądać ją jeszcze przez dłuższą chwilę. 

Bo choć Shallow Sea nie zachwyciła mnie głębią mechaniki, to pod względem wizualnym naprawdę potrafi zabrać mnie na samo dno oceanu. I to w najlepszym tego słowa znaczeniu! 

Tryb Solo 

Shallow Sea pozwala również na zabawę w pojedynkę, co w przypadku takiej łamigłówki wydaje się bardzo naturalnym rozwiązaniem. Możemy spokojnie rozwijać własną rafę, planować kolejne ruchy i sprawdzać, jak dobrze poradzimy sobie z wyzwaniem przygotowanym przez autorów.

W rozgrywce towarzyszy nam automa, czyli wirtualny przeciwnik działający według określonych zasad. Dzięki temu nadal mamy element rywalizacji, nawet jeśli przy stole siedzimy sami.

Najważniejsze jest jednak to, że sedno zabawy pozostaje takie samo. Nadal tworzymy własny podwodny ekosystem, szukamy korzystnych połączeń i staramy się jak najlepiej wykorzystać dostępne możliwości. A przy okazji możemy poświęcić tyle czasu na zastanowienie, ile tylko potrzebujemy.

Plusy

➕ przepiękne wykonanie i świetna oprawa graficzna

➕ bardzo satysfakcjonujące budowanie własnej rafy

➕ proste zasady i przyjemne główkowanie

➕ efektowne kombosy

➕ dobra regrywalność

➕ świetnie sprawdza się we dwoje i w gronie rodzinnym

Minusy

➖ niewielka interakcja może niektórym przeszkadzać

➖ spokojne tempo nie przypadnie do gustu osobom szukającym bardziej dynamicznych gier

 

Ocena końcowa

Shallow Sea nie jest najbardziej wymagającą grą logiczną na rynku ani nie zaskakuje graczy skomplikowanymi mechanikami. Zamiast tego oferuje coś zupełnie innego – spokojną, przemyślaną rozgrywkę, która pozwala na chwilę zwolnić i po prostu cieszyć się budowaniem własnej rafy koralowej.

Bardzo cenię w niej to, że mimo prostych zasad z każdą kolejną partią odkrywa się nowe zależności i coraz lepiej wykorzystuje dostępne możliwości. Gra nagradza planowanie, ale jednocześnie zostawia miejsce na improwizację, kiedy nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. A takie momenty zdarzają się naprawdę często. Rozgrywka płynie bardzo naturalnie, a kolejne partie zachęcają do szukania nowych sposobów na rozwój własnego ekosystemu.

Czy jest to gra, która na zawsze zmieni moje spojrzenie na planszówki? - Nie.

Czy chętnie do niej wracam? -Tak. Czasami dla rewanżu, a czasami po prostu dlatego, że mamy ochotę usiąść przy stole i spędzić razem spokojną godzinę z naprawdę dobrze zaprojektowaną planszówką.

Ocena w kategorii: Gry strategiczne – 7.5/10. Jeśli lubicie spokojne gry, które pozwalają odpocząć, cieszyć się pięknym wykonaniem i od czasu do czasu przyjemnie pogłówkować, to Shallow Sea zdecydowanie warto poznać. Nie jest to tytuł, który wywraca gatunek do góry nogami, ale jest bardzo solidną propozycją dla osób szukających relaksującej planszówki na wspólny wieczór.

 

 

Informacje o grze

  •  Autor: Yeom C.W.
  •  Liczba graczy: 1–4
  •  Czas rozgrywki: 30–45 minut
  •  Wiek: 10+
  •  Wydawca PL: Ogry Games
  •  Strona wydawcy: Ogry Games⁠
  •  BGG: : Shallow Sea

Zobacz również:

Ostoja

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.