Są na świecie rzeczy, które mimo upływu milionów lat wciąż pozostają tajemnicą. Dla mnie jedną z nich są dinozaury. Im więcej o nich wiemy, tym bardziej uświadamiam sobie, jak wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Może właśnie dlatego od lat tak bardzo mnie fascynują.
Ta fascynacja udzieliła się również naszym dziewczynom. W naszym domu filmy z serii Jurassic Park i Jurassic World, książki o dinozaurach czy wizyty w parkach jurajskich to właściwie codzienność. Śmiało mogę powiedzieć, że mieszka z nami "średni" i "mały" dino-nerd. 😄
Dlatego, kiedy na naszym stole pojawiło się First Giants, wiedziałam, że ta gra ma naprawdę dużą szansę podbić nasze serca. Temat był strzałem w dziesiątkę. Pozostało już tylko usiąść do stołu i sprawdzić, czy wspólne odkrywanie świata dinozaurów okaże się równie ciekawą przygodą.
Wydanie i wykonanie
Już po otwarciu pudełka First Giants robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Całość jest kolorowa, dopracowana i pełna drobnych detali, które świetnie pasują do tematu paleontologicznych odkryć. Ilustracje mają swój charakter – są lekkie, subtelne i momentami przypominają obrazki z pięknie wydanej książki przyrodniczej. Dinozaury nie wyglądają tutaj groźnie ani przesadnie bajkowo, dzięki czemu całość trafia zarówno do dzieci, jak i dorosłych.
Bardzo podoba mi się również to, że kolejne elementy nie są jedynie ładnym dodatkiem. Bursztyny, znaczniki i wszystkie drobiazgi związane z naszymi odkryciami sprawiają, że naprawdę chce się rozpocząć własne wykopaliska. Zbieranie kolejnych znalezisk daje zwyczajnie dużo satysfakcji, a rozwijające się przed nami muzeum cieszy oko z każdą kolejną turą.
Instrukcja została napisana prostym i przystępnym językiem, a zasady wyjaśniono na przykładach. Dzięki temu przygotowanie pierwszej partii nie sprawia problemów, a po kilku turach praktycznie nie trzeba już do niej zaglądać. Świetnym dodatkiem jest również kompendium wiedzy. Podczas pierwszych partii często do niego zaglądaliśmy, aby szybko sprawdzić działanie kart i ikonografii.
Na uwagę zasługuje też sposób uporządkowania zawartości pudełka. Poszczególne elementy mają swoje miejsce, dzięki czemu przygotowanie rozgrywki nie zamienia się w przekopywanie stosu woreczków i żetonów. To drobiazg, ale przy grze rodzinnej naprawdę go doceniam.
I tak – przyznaję bez bicia – First Giants już za sam temat miało u nas trochę łatwiejszy start. W domu, w którym mieszka prawdziwy fan dinozaurów każda kość, bursztyn i prehistoryczny gad dostają na wejściu dodatkowy punkt sympatii. Na szczęście tutaj za dobrym pomysłem idzie również wykonanie, które naprawdę zachęca, żeby usiąść do stołu i rozpocząć pierwsze wykopaliska.
Na czym polega gra?
W First Giants wcielamy się w paleontologów, którzy prowadzą własne wykopaliska i przygotowują muzealne wystawy pełne prehistorycznych stworzeń. Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów, jednak droga do zwycięstwa prowadzi przez umiejętne rozwijanie własnego „silniczka” i odpowiedni moment przenoszenia eksponatów do muzeum.
Na początku na środku stołu laduja 4 plansze wykopalisk. Każdy z graczy otrzymuje planszę muzeum w wybranym przez siebie kolorze, swoje 4 znaczniki oraz bursztyny. W trakcie partii będziemy pozyskiwać kolejne karty przedstawiające dinozaury, latające gady i prehistoryczne ssaki. Każda z nich posiada własną zdolność – część zapewnia natychmiastowe korzyści, inne działają tak długo, jak karta pozostaje na naszych wykopaliskach. Dzięki nim zdobywamy bursztyn, dodatkowe punkty, obniżamy koszty kolejnych akcji lub ułatwiamy sobie rozwój kolekcji.
Podczas swojej tury wybieramy jedną z dostępnych kart i dokładamy ją do wykopalisk, uruchamiając jej efekt. Z czasem nasza plansza coraz lepiej ze sobą współpracuje, a odpowiednie łączenie zdolności pozwala wykonywać coraz skuteczniejsze akcje. To właśnie budowanie takich niewielkich kombinacji stanowi jeden z najprzyjemniejszych elementów rozgrywki.
Samo gromadzenie kart nie wystarczy jednak do zwycięstwa. W odpowiednim momencie musimy zdecydować się na wyeksponowanie skamieniałości w muzeum. Przy przeniesieniu karty przestajemy korzystać z ich zdolności, ale zaczynamy dzięki temu tworzyć zestawy przynoszące punkty zwycięstwa. I tutaj pojawia się najważniejsza decyzja w całej grze – czy jeszcze przez chwilę korzystać z efektów kart, czy już teraz zamienić je na punkty. Zbyt wczesne wystawienie eksponatów może osłabić nasz rozwój, natomiast zbyt długie zwlekanie sprawi, że zabraknie czasu na zdobycie cennych punktów.
Dodatkowo podczas rozgrywki rywalizujemy o specjalne nagłówki gazet oraz staramy się jak najlepiej wykorzystywać zgromadzony bursztyn. Gra nie jest bardzo konfrontacyjna, ale przez cały czas obserwujemy poczynania przeciwników i kontrolujemy tempo partii. Często bardziej opłaca się odpowiednio zaplanować moment zakończenia gry niż skupić się wyłącznie na zdobyciu kolejnej karty.
Partia kończy się po spełnieniu warunku zakończenia gry, a następnie gracze zliczają punkty zdobyte za przygotowane wystawy, nagłówki gazet czy zgromadzone żetony. Zwycięża osoba, której muzeum okaże się najbardziej imponujące.
Wrażenia z rozgrywki
Muszę przyznać, że First Giants pozytywnie mnie zaskoczyło. Temat nie jest tutaj jedynie ozdobą pudełka – towarzyszy nam przez całą rozgrywkę i sprawia, że budowanie własnego muzeum daje mnóstwo frajdy. Spodobało mi się również to, że mimo prostych zasad gra nie prowadzi nas za rękę. Każda kolejna wyprawa zmusza do podejmowania decyzji. To również nie jest gra, przy której dorosły siedzi wyłącznie po to, żeby tłumaczyć zasady dziecku. Sama świetnie się bawiłam i do samego końca analizowałam, jak zdobyć najcenniejsze eksponaty, zanim zrobią to pozostali gracze.
First Giants zrobiło na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie przede wszystkim dzięki swojej tematyce. Motyw odkrywania skamieniałości, rozwijania wykopalisk i tworzenia muzealnych ekspozycji jest czymś, czego nie spotyka się zbyt często w grach rodzinnych. Już samo dokładanie kolejnych eksponatów do muzeum daje sporo satysfakcji i sprawia, że naprawdę można poczuć się jak początkujący paleontolog.
Pod względem mechaniki nie odkryłam jednak niczego rewolucyjnego. Budowanie niewielkiego silniczka, aktywowanie zdolności kart czy odpowiedni moment zamiany ich na punkty to rozwiązania, które znam już z wielu innych gier. Nie oznacza to oczywiście, że gra jest zła. Wszystko działa płynnie i jest dobrze przemyślane, ale nie miałam poczucia, że poznaję coś zupełnie nowego.
Rozgrywka przebiega bardzo spokojnie. Każdy skupia się głównie na rozwijaniu własnych wykopalisk i muzeum, a interakcja między graczami jest raczej symboliczna. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych wada. Mnie momentami brakowało odrobiny większej rywalizacji albo mechaniki, która częściej zmuszałaby do reagowania na ruchy przeciwników.
Mimo tego gra po prostu działa. Decyzji do podjęcia jest wystarczająco dużo, żeby nie było nudno, a jednocześnie zasady pozostają na tyle przystępne, że bez problemu można usiąść do niej z dziećmi. I właśnie z nimi bawiłam się najlepiej. Myślę, że First Giants zdecydowanie lepiej odnajduje się podczas rodzinnych spotkań niż wieczorów we dwoje czy z bardziej doświadczonymi graczami. Najlepiej pokazały to nasze rozgrywki. Mnie gra spodobała się bardziej głównie za sprawą klimatu i tematyki, natomiast na mężu nie zrobiła większego wrażenia. Zagrał, dobrze się bawił, ale po zakończeniu partii nie miał potrzeby natychmiastowego rewanżu. Mino wszystko Firs Giants to solidna, dobrze zaprojektowana gra rodzinna - podczas naszych partii z 10-letnią córką sprawdziła się znakomicie. Rozgrywka była płynna, a wspólne kompletowanie szkieletów sprawiało nam ogromną frajdę. Z kolei młodsza córka, która ma niespełna 6 lat, mimo mojej pomocy dość szybko zaczęła się frustrować. Potrafiła wykonywać kolejne ruchy, jednak planowanie kilku kroków do przodu i zależności pomiędzy poszczególnymi akcjami okazały się dla niej jeszcze zbyt wymagające. Dlatego osobiście uważam, że oznaczenie wiekowe na pudełku jest bardzo trafione.
Dużym plusem jest również regrywalność. Żadne wykopaliska nie wyglądają tak samo. Za każdym razem odkrywamy inny komplet kart, podejmujemy inne decyzje i inaczej planujemy rozwój swojego muzeum. Dzięki temu mimo kilku rozegranych partii nadal z przyjemnością wracaliśmy do tej gry.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również wykonanie. To jedna z tych planszówek, które po prostu cieszą oko. Piękne ilustracje, świetne komponenty i spójny klimat sprawiają, że od pierwszej do ostatniej minuty naprawdę można poczuć się jak odkrywca sprzed milionów lat.
Czy oprócz wspomnianych wyżej gra ma jeszcze jakieś wady? Momentami odrobina losowości potrafi pokrzyżować nasze plany, ale ani razu nie miałam poczucia, że odbiera nam ona wpływ na przebieg rozgrywki.
Najbardziej cieszy mnie jednak to, że First Giants nie wykorzystuje dinozaurów jedynie jako atrakcyjnego motywu. Tutaj naprawdę czuć klimat odkrywania prehistorycznego świata. Dla naszej rodziny, w której temat dinozaurów od lat pojawia się niemal każdego dnia - mimo braku mechanicznego wow - była to po prostu czysta przyjemność.
Plusy
- przepiękne wykonanie i ilustracje,
- świetnie wykorzystany motyw dinozaurów,
- proste zasady z miejscem na planowanie,
- angażuje również dorosłych,
- bardzo dobrze sprawdza się z dziećmi około 8–10 roku życia,
- wysoka regrywalność.
Minusy
- niewielka losowość momentami potrafi pokrzyżować plany.
- niewiele emocjonujących zwrotów akcji
- interakcja między graczami jest raczej ograniczona
Podsumowanie
Dinozaury od lat rozpalają wyobraźnię dzieci i dorosłych. Może właśnie dlatego, że mimo tylu odkryć wciąż skrywają przed nami mnóstwo tajemnic. First Giants bardzo dobrze wykorzystuje tę fascynację, pozwalając choć na chwilę wcielić się w rolę młodego paleontologa.
First Giants to solidna gra rodzinna, która najbardziej przypadnie do gustu dzieciom oraz rodzicom szukającym nieco bardziej wymagającego tytułu niż klasyczne gry dla najmłodszych. Świetna tematyka, przystępne zasady i dobrze działające mechaniki sprawiają, że gra się naprawdę przyjemnie. Zabrakło mi jednak odrobiny większych emocji i czegoś, co sprawiłoby, że po zakończonej partii od razu miałabym ochotę rozłożyć ją ponownie. Mimo to uważam, że to udana propozycja dla rodzin, które lubią spokojniejsze gry z ciekawym motywem przewodnim.
Moja ocena w kategorii gier rodzinnych: 7,5/10.
To jedna z tych gier, przy których miło spędza się czas, ale niekoniecznie ma się ochotę wyciągać ją z półki co tydzień. Temat dinozaurów, przystępne zasady i rodzinny charakter to jej największe atuty. Myślę, że najlepiej odnajdzie się w domach z młodszymi graczami, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami. Jeśli jednak szukacie gry, która dostarczy wielu emocji i będzie zachęcała do ciągłych rewanżów, możecie poczuć lekki niedosyt.
Dodaj komentarz
Komentarze