Azul : Witraże Sintry - tym razem twórcy zabierają nas do portugalskiego miasta Sintra, słynącego z pięknych pałaców i kolorowych witraży. Naszym zadaniem jest tworzenie okien pałacowych poprzez odpowiednie układanie barwnych tafli szkła. Już sam temat bardzo dobrze współgra z zastosowanymi komponentami, które faktycznie przypominają niewielkie fragmenty kolorowych witraży.
Witraże Sintry były pierwsze z serii Azul, które poznałam, dlatego siadając do kolejnych części, często porównywałam je właśnie do tej gry. Moim zdaniem do dziś wyróżnia się ona pod względem wykonania i nadal posiada jedne z najładniejszych komponentów w całej rodzinie Azul.
Zawartość pudełka
W pudełku znajdziemy planszę punktacji, planszetki graczy składające się z pałaców i kwater witrażowych, warsztaty dostawców szkła, kolorowe tafle szkła, pionki witrażystów, materiałowy woreczek oraz kartonową wieżę na odrzucone elementy. Całość została bardzo dobrze zorganizowana, a dodatkowym plusem jest praktyczna wypraska, dzięki której wszystkie komponenty mają swoje miejsce.
Na uwagę zasługuje również fakt, że planszetki graczy są dwustronne i można je układać na różne sposoby, dzięki czemu każda rozgrywka wygląda nieco inaczej. Podobało mi się także to, że pomyślano o osobach mających problem z rozróżnianiem kolorów – zarówno tafle szkła, jak i warsztaty posiadają dodatkowe oznaczenia ułatwiające grę.
Komponenty i jakość wykonania
Jeśli miałabym wskazać najładniejsze elementy w całej serii Azul, bez chwili zastanowienia wybrałabym właśnie tafle szkła z Witraży Sintry. Wyglądają jak małe kolorowe diamenciki i robią świetne wrażenie zarówno podczas przygotowania gry, jak i samej rozgrywki. Są zdecydowanie największą ozdobą tego wydania i sprawiają, że trudno oderwać od nich wzrok. Nie mogę też nie wspomnieć o tym, jak pięknie tafle szkła odbijają światło. W pewnym momencie złapałam się na tym, że zamiast planować kolejny ruch, po prostu przyglądałam się kolorowym refleksom. Może brzmi to trochę zabawnie, ale właśnie takie detale sprawiają, że Witraże Sintry mają w sobie wyjątkowy urok.
Bardzo dobrze wypada również materiałowy woreczek, z którego losujemy elementy. Jest solidny, wygodny w użyciu i po prostu dobrze komponuje się z resztą gry.
Nie mam większych zastrzeżeń do jakości większości komponentów, choć nie wszystko wykonano idealnie. Planszetki graczy są dość cienkie i mogłyby być nieco solidniejsze. Najsłabiej wypada natomiast kartonowa wieża na odrzucone tafle szkła, niby spełnia swoją funkcję, ale sprawia wrażenie delikatniejszej od pozostałych elementów, (u mnie bardzo rzadko jest używana).
Mimo tych drobnych uwag całość prezentuje się bardzo dobrze. Moim zdaniem Witraże Sintry są jedną z najładniej wykonanych odsłon serii Azul i już samo rozłożenie gry na stole potrafi zrobić świetne pierwsze wrażenie.
Przebieg rozgrywki
Podobnie jak w podstawowym Azulu, podczas rozgrywki dobieramy kolorowe tafle , tym razem szkła od dostawców i staramy się jak najlepiej wykorzystać je na własnej planszy. Na początku każdej rundy losowane są elementy z materiałowego woreczka i umieszczane po 4 na każdym z warsztatów dostawców. Następnie gracze kolejno wybierają wszystkie tafle jednego koloru z wybranego warsztatu lub ze środka stołu.
Gdy zabieramy tafle jednego koloru, pozostałe trafiają na środek stołu, tworząc nowe możliwości dla kolejnych graczy. Dzięki temu przez całą rundę sytuacja nieustannie się zmienia, a każda decyzja może wpłynąć na plany pozostałych uczestników. To właśnie tutaj na środku stołu często pojawiają się najbardziej kuszące kombinacje, ale skorzystanie z nich jako pierwsza osoba ma swoją cenę. Otrzymujemy wprawdzie znacznik pierwszego gracza na kolejną rundę, jednak jednocześnie musimy pogodzić się z punktami ujemnymi.
Gdy wszystkie tafle szkła zostaną zabrane przez graczy, runda dobiega końca, następuje punktowanie, a następnie rozpoczyna się kolejna. Cała rozgrywka trwa sześć rund, podczas których stopniowo rozwijamy swoje witraże i walczymy o jak najwyższy wynik.
Największą nowością jest jednak witrażysta. To jego położenie decyduje o tym, gdzie możemy umieszczać zdobyte tafle szkła. W trakcie gry przesuwamy go pomiędzy kolejnymi kwaterami pałacu, stopniowo wypełniając je kolorowymi elementami. Po ukończeniu jednej strony kwatery odwracamy ją, a po zapełnieniu drugiej usuwamy ją z gry. Dzięki temu plansza zmienia się wraz z postępem rozgrywki, a możliwości punktowania stale ewoluują.
Podobnie jak w innych odsłonach serii, trzeba również uważać na nadmiar elementów. Jeśli nie jesteśmy w stanie wykorzystać wszystkich pobranych tafli szkła, część z nich zostaje utracona, a my otrzymujemy punkty ujemne. Warto więc nie tylko planować rozwój własnego pałacu, ale także rozsądnie zarządzać zdobywanymi zasobami.
Choć zasady są nieco bardziej rozbudowane niż w podstawowym Azulu, nadal pozostają bardzo przystępne. Połączenie znanej mechaniki dostawców z nowym systemem poruszania witrażysty sprawia, że gra oferuje więcej możliwości planowania i daje graczom jeszcze większą kontrolę nad rozwojem swojej planszy.
Wrażenia z rozgrywki
Jak już nieraz wspomniałam w swoich recenzjach bardzo lubię gry logiczne, które nie przytłaczają zasadami, a jednocześnie dają dużo możliwości kombinowania. Witraże Sintry idealnie wpisują się w ten schemat.
Szczególnie spodobało mi się to, że przez większość czasu nie skupiałam się wyłącznie na własnej planszy. Nieustannie obserwowałam ruchy pozostałych graczy, próbując przewidzieć, jakie tafle szkła będą im potrzebne. I tak jak w każdym Azulu - kilka razy bardziej opłacało mi się zabrać konkretny kolor przeciwnikowi niż wykonać ruch idealny dla siebie. Lubię takie subtelne formy interakcji, które nie są agresywne, ale potrafią skutecznie pokrzyżować plany rywali.
Bardzo dobrze działa również mechanika dostawców. Nigdy nie wiadomo, jakie możliwości pojawią się za chwilę na środku stołu. Podobało mi się, że nawet podczas tur innych graczy nie miałam czasu się nudzić. Cały czas analizowałam sytuację i zastanawiałam się, jaki ruch będzie dla mnie najkorzystniejszy.
Podobało mi się również to, że w Witrażach Sintry satysfakcję daje nie tylko zdobywanie punktów, ale także samo tworzenie kolejnych witraży. Z rundy na rundę plansza wygląda coraz ciekawiej, a kolorowe tafle szkła sprawiają, że z przyjemnością obserwuje się efekty własnej pracy. To jedna z tych gier, w których czasami łapałam się na tym, że bardziej cieszy mnie ukończenie konkretnego fragmentu wzoru niż kilka dodatkowych punktów.
W porównaniu do podstawowego Azula zauważyłam też nieco większą kontrolę nad rozgrywką dzięki mechanice witrażysty. Daje ona więcej możliwości planowania i sprawia, że każda decyzja wydaje się jeszcze ważniejsza.
Mimo że podstawowy schemat rozgrywki pozostaje podobny do pierwszego Azula, Witraże Sintry nie sprawiały mi wrażenia odgrzewanego kotleta. Losowe rozmieszczenie elementów, różne premie oraz zmieniający się układ tafli szkła sprawiają, że każda partia wygląda trochę inaczej.
Moim zdaniem Witraże Sintry to bardzo udane rozwinięcie pomysłów znanych z pierwszej części. Nadal czułam się jak w domu, ale jednocześnie miałam wrażenie, że gra daje mi trochę więcej możliwości i jeszcze więcej powodów do główkowania. Znane mechaniki dają poczucie komfortu i nie wymagają nauki wszystkiego od początku, ale nowe rozwiązania sprawiają, że trzeba spojrzeć na rozgrywkę nieco inaczej. Dzięki temu Witraże Sintry zachowują własny charakter i nie są jedynie kolejną wariacją na temat sprawdzonego pomysłu.
Zalety
- przepiękne wykonanie i moim zdaniem najładniejsze w całej serii Azul,
- proste zasady, które bardzo szybko można opanować,
- większa kontrola nad rozgrywką dzięki mechanice witrażysty,
- sporo możliwości planowania i kombinowania,
- przyjemna interakcja oparta na podbieraniu elementów przeciwnikom,
- duża regrywalność dzięki losowemu układowi plansz i tafli szkła,
- bardzo dobrze działa zarówno z nowymi graczami, jak i bardziej doświadczonymi planszówkowiczami
- równie fajna dla dwóch graczy
Wady
- planszetki graczy - mogłyby być wykonane nieco solidniej, na moich w rogach widać już duże ślady użytkowania
- kartonowa wieża na odrzucone tafle szkła sprawia wrażenie dość delikatnej,
- temat, podobnie jak w innych częściach serii, jest raczej umowny i schodzi na dalszy plan,
- osoby oczekujące rewolucji względem pierwszego Azula mogą uznać zmiany za zbyt zachowawcze.
Ocena końcowa
Witraże Sintry to odsłona serii Azul, która zachwyciła mnie przede wszystkim wykonaniem. Kolorowe tafle szkła wyglądają przepięknie, a gdy odbijają światło, potrafią stworzyć na stole naprawdę wyjątkowy efekt. Na szczęście za atrakcyjną oprawą idzie również bardzo dobra mechanika.
Podobało mi się, że gra rozwija pomysły znane z podstawowego Azula, jednocześnie dodając kilka nowych elementów, które dają więcej możliwości planowania i sprawiają, że rozgrywka staje się odrobinę bardziej wymagająca. Jeśli znacie pierwszą część serii, poczujecie się tutaj jak w domu, ale jednocześnie znajdziecie wystarczająco dużo nowości, by rozgrywka nie wydawała się wtórna.
Moja ocena: 8.5/10. Jeśli lubicie gry logiczne, spokojne kombinowanie i czerpiecie satysfakcję z dobrze zaplanowanych ruchów, Witraże Sintry zdecydowanie zasługują na uwagę. Dla mnie to jedna z najładniejszych odsłon całej serii i tytuł, do którego z przyjemnością będę wracać.
Autor: Michael Kiesling
Wydawnictwo : Lacerta
Liczba graczy: 2–4
Wiek: 8+
Czas rozgrywki: około 30–45 minut
Dodaj komentarz
Komentarze