Odkrywcy Nocnego Nieba

Opublikowano w 31 sierpnia 2026 16:37

Sierpień to chyba jeden z tych miesięcy, kiedy częściej niż zwykle zadzieramy głowę do góry. Ciepłe wieczory, ogniska i nocne niebo zachęcają, żeby na chwilę odłożyć telefon i po prostu popatrzeć w gwiazdy.

W tym roku niestety nie udało mi się wypatrzyć ani jednej spadającej gwiazdy, ale za to kilka wieczorów spędziłam z dala od miasta, leżąc przy ognisku i obserwując niebo rozświetlone milionem gwiazd. I właśnie wtedy doceniłam tematykę Odkrywców Nocnego Nieba. Bo Ile razy nie spojrze w nocne niebo, zawsze próbuje znaleźć na nim znane gwiazdozbiory. Wystarczy kilka jasnych punktów, a nasz mózg natychmiast zaczyna doszukiwać się w nich kształtów i łączyć je w większe wzory.

Odkrywcy Nocnego Nieba pozwalają nam trochę pobawić się w astronomów i stworzyć własne konstelacje. Dostajemy mapę nocnego nieba, karty gwiazdozbiorów i biały mazak, a naszym zadaniem będzie umiejętnie nanieść kolejne układy gwiazd na swoją mapę. Tylko że szybko okazuje się, że nie wystarczy po prostu znaleźć dla nich miejsce. Trzeba jeszcze pomyśleć, które gwiazdy wykorzystać, gdzie umieścić konstelację i jak zostawić sobie przestrzeń na kolejne rundy.

Pomysł od początku bardzo mi się spodobał. Piękna tematyka, nietypowa obracana plansza i proste zasady zapowiadały naprawdę przyjemne granie. I rzeczywiście – podczas partii wszystko działało tak, jak powinno. Tylko że z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy za tym pięknym niebem kryje się coś, co sprawi, że będę chciała do niego regularnie wracać.

Komponenty i wykonanie

W średniej wielkości, kwadratowym pudełku znajdziemy przede wszystkim coś, co od razu przyciąga uwagę – duże i solidne plansze graczy. Nie są to jednak zwykłe plansze do wykreślania. Każda z nich jest jednocześnie obrotową mapą nocnego nieba - to właśnie ten element robi tutaj największe wrażenie. W każdej rundzie obracamy mapę i odsłaniamy inny fragment nieboskłonu, a dodatkowo możemy ją wysunąć, kiedy przychodzi czas na podliczanie punktów. Dzięki temu plansza nie jest tylko miejscem, na którym będziemy rysować – "aktywnie" uczestniczy w przebiegu całej rozgrywki.

Do tego otrzymujemy karty konstelacji, od niewielkich, pięciogwiazdkowych układów po większe, liczące nawet dziesięć gwiazd. Karty są bardzo ładnie wykonane, a delikatne ilustracje przedstawiające zwierzęta, przedmioty czy postacie związane z nazwami prawdziwych gwiazdozbiorów świetnie pasują do tematyki.

W pudełku znajdziemy również białe mazaki suchościeralne dla graczy. Całość jest spójna, estetyczna i zdecydowanie wyróżnia się na stole. Obracane mapy nieba i białe pisaki tworzą naprawdę przyjemny wizualnie zestaw.

Instrukcja jest czytelna i pozwala dość szybko rozpocząć pierwszą partię. Najwięcej uwagi wymaga nie samo zrozumienie zasad, ale późniejsze ogarnięcie wszystkich zależności związanych z punktowaniem. Na szczęście najważniejsze informacje są przedstawione w sposób, do którego można szybko wrócić podczas gry.

Przebieg rozgrywki

Rozgrywka trwa 6 rund. Każdy gracz otrzymuje własną mapę nieba oraz zestaw kart konstelacji. W każdej rundzie wybieramy konstelację o określonym rozmiarze, a następnie nanosimy ją na swoją mapę. Wszystkie konstelacje przedstawione na kartach są unikatowe, nawet jeśli mają taką samą liczbę gwiazd.

Gr wymaga od nas lekkiego kombinowania - nie możemy narysować konstelacji gdziekolwiek. Musimy wykorzystać odpowiednie gwiazdy znajdujące się na naszej mapie, a dodatkowo trzeba przestrzegać kilku zasad dotyczących ich łączenia. Konstelację możemy obracać, ale nie możemy jej odbijać. Linie nie mogą się przecinać, a jedna gwiazda nie może należeć jednocześnie do dwóch różnych konstelacji.

Problem w tym, że nasza mapa cały czas się zmienia. Po każdej rundzie obracamy planszę i otrzymujemy dostęp do innego fragmentu nieba. To, co przed chwilą wydawało się świetnym miejscem na dużą konstelację, za chwilę może przestać być dostępne. Z czasem miejsca zaczyna więc wyraźnie brakować i coraz trudniej wcisnąć kolejne układy gwiazd.

Nie zawsze musimy również wykorzystać całą konstelację. Możemy zrezygnować z części gwiazd, ale oczywiście ma to wpływ na późniejsze punktowanie. Czasem jednak lepiej poświęcić kilka punktów teraz, niż zablokować sobie możliwość wykonania kolejnych ruchów.

Po narysowaniu konstelacji podliczamy punkty zgodnie z zasadami dotyczącymi wykorzystanych gwiazd i ich położenia na mapie. Dodatkowe punkty możemy zdobyć również za odpowiednie miejsca na planszy, między innymi obrzeża czy określone obszary mapy.

Po szóstej rundzie następuje końcowe podliczenie i wyłaniamy osobę, której udało się stworzyć najlepiej punktującą mapę nocnego nieba.

Wrażenia z rozgrywki 

Przyznam, że do wykreślanek i rysowanek podchodzę raczej ostrożnie. Nie jest to mechanika, która sama w sobie potrafi mnie porwać. Odkrywcy nocnego nieba zrobili jednak coś, czego się po nich nie spodziewałam – po prostu dobrze się przy nich bawiłam.

Największą robotę robi tutaj obracająca się plansza. Z pozoru wydaje się to tylko ciekawym dodatkiem, ale w praktyce całkowicie zmienia sposób myślenia o kolejnych ruchach. W każdej rundzie dostajemy inny fragment nieba, a miejsca do zagospodarowania jest coraz mniej.

I właśnie tego kombinowania jest tutaj sporo. Trzeba patrzeć nie tylko na sam kształt konstelacji, ale również na to, na jakich gwiazdach ją narysujemy. Niektóre położenia będą znacznie bardziej opłacalne od innych, a czasem najlepszym rozwiązaniem okazuje się zostawienie sobie miejsca na później.

Zasady są proste, ale dobre granie już takie oczywiste nie jest. To jedna z tych gier, które można dość szybko wytłumaczyć, a dopiero podczas kolejnych partii zaczynamy zauważać, że można było zrobić coś lepiej. Podoba mi się również to, że gra nie ciągnie się w nieskończoność. Partie są szybkie, a po zakończeniu często pojawia się dobrze znane planszówkowe: „To co, jeszcze raz?” 

Interakcja nie jest tutaj duża, ale nie powiedziałabym, że jej nie ma. Możemy obserwować, jakie rozmiary konstelacji wybierają inni i czasem spróbować przewidzieć, co będzie dla nich korzystne, a co może sprawić im problem. Nie jest to oczywiście gra, w której bezpośrednio wchodzimy sobie w drogę, ale przy większej liczbie graczy warto zerkać nie tylko na własną mapę.

Gra dobrze działa zarówno przy dwóch osobach, jak i w większym składzie. Dzięki temu, że większość decyzji podejmujemy jednocześnie, nie ma tutaj problemu z długim oczekiwaniem na swoją kolej.

Dużym plusem jest również tryb solo. Nie dostajemy zupełnie nowej wersji gry – zasady pozostają praktycznie takie same, a zmienia się sposób dobierania kart w niektórych rundach. W nieparzystych rundach losujemy kartę z własnej puli, co symuluje wybór dokonywany przez drugiego gracza. Dzięki temu możemy samodzielnie sprawdzić, jak dobrze radzimy sobie z tworzeniem własnej mapy nieba.

Ale pojawia się jednak moje „ale” ... Gra jest pięknie wykonana, pomysłowa i naprawdę przyjemna, ale mimo tych wszystkich zalet nie udało mi się znaleźć w niej takiego swojego „czegoś”. I co ciekawe, nie tylko ja miałam takie odczucia. Ani mój mąż, ani córka, ani znajomi nie zostali przez nią szczególnie porwani.

Podczas partii jest dobrze. Kombinujemy, rysujemy, próbujemy zmieścić kolejną konstelację, czasem pojawia się ochota na rewanż. Ale kiedy plansze zostają wytarte i mazaki odkładamy do pudełka gra wraca na półkę i właściwie tyle - tylko tyle. Nie ma tego uczucia, że jeszcze długo po partii myślę o tym, co się wydarzyło. Nie ma historii, którą chce się opowiadać, ani tego charakterystycznego „musimy w to zagrać jeszcze w tym tygodniu”. Owszem, są rewanże, ale są raczej naturalnym następstwem krótkiej partii niż potrzebą odegrania się czy udowodnienia, że następnym razem poradzimy sobie lepiej. Nie ma tego planszówkowego poczucia, że ktoś musi koniecznie odzyskać honor po przegranej. Odkrywcy Nocnego Nieba są, dają przyjemną rozgrywkę, a potem… po prostu ich nie ma.

I chyba właśnie dlatego, mimo że naprawdę trudno wskazać mi tutaj jakieś poważne wady, moja ocena nie będzie szczególnie wysoka.

Plusy

  • piękne i klimatyczne wykonanie,
  • świetny pomysł z obracaną mapą nieba,
  • proste zasady,
  • sporo kombinowania przestrzennego,
  • krótka i dynamiczna rozgrywka,
  • dobrze działa w różnych składach,
  • tryb solo,
  • duża regrywalność,

Minusy

  • osoby, które nie przepadają za wykreślankami i rysowaniem, mogą ( dalej ) nie poczuć tego gatunku,
  • interakcja między graczami jest raczej niewielka

Dla kogo?

Jeśli lubicie lekkie gry logiczne, wykreślanki i zagadki przestrzenne, Odkrywcy nocnego nieba warte są sprawdzenia.

To również bardzo dobra propozycja dla rodzin i osób, które niekoniecznie szukają ciężkiego euro, ale chciałyby mieć przy stole coś, co wymaga odrobiny kombinowania. Gra jest szybka, przystępna i bardzo dobrze sprawdza się zarówno w większym gronie, jak i solo.

Ocena końcowa

Odkrywcy nocnego nieba to bardzo ładna, pomysłowa i dobrze zaprojektowana gra. Obracana mapa nieba jest świetnym rozwiązaniem, zasady są przystępne, a samo układanie konstelacji potrafi dać sporo satysfakcji. Do tego dochodzi krótka rozgrywka i możliwość grania solo.

To wszystko sprawia, że jest to dobra gra. Tylko że dla mnie „dobra” nie zawsze oznacza „moja”.

Partie były przyjemne, czasem chciało się zagrać jeszcze raz, ale po zakończeniu rozgrywki nie zostawało z nami nic więcej. Brakowało mi tego czegoś, co sprawia, że po odłożeniu pudełka chce się do niego wrócić nie dlatego, że gra była fajna, ale dlatego, że naprawdę ciągnie nas do kolejnej partii.

Moja ocena w kategorii gier rodzinnych : 6.5 /10  ale jeśli lubicie lekkie gry logiczne, wykreślanki, przestrzenne kombinowanie i krótkie partie, a do tego podobają Wam się nietypowe rozwiązania i kosmiczna tematyka, Odkrywcy nocnego nieba zdecydowanie mogą Was zainteresować. U mnie jednak, mimo wszystkich swoich zalet, nie trafili na tę szczególną półkę gier, do których chce się regularnie wracać.

 

Kończymy obserwacje sierpniowego nieba..

 

Autor: Łukasz Szopka

 Wydawca PL: Lucrum Games

 Liczba graczy: 1–5

 Czas rozgrywki: ok. 30 minut

 Wiek: 8+


Kategorie

Zobacz również:

Orbita


Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.