Pandemic

Opublikowano w 30 września 2026 22:24

Kiedy w 2020 roku na dobre „zadomowił” się u nas COVID-19, nagle gry i filmy o wirusach, epidemiach i ratowaniu świata przed zagładą zyskały zupełnie nowy kontekst. To, co wcześniej brzmiało jak coś rodem z filmu,  stało się częścią naszej codzienności.

I właśnie ma wrażenie wtedy Pandemic na nowo zrobił się wyjątkowo aktualny.  Co ciekawe, Pandemic powstał przecież na długo przed koronawirusem. Nikt nie mógł wtedy przewidzieć, że kilka lat później temat gry stanie się tak boleśnie aktualny. Dziś patrzymy na nią już z nieco innej perspektywy, ale sam pomysł nadal jest bardzo trafiony – na planszy mamy świat, rozprzestrzeniające się choroby i grupę specjalistów, którzy próbują nad nimi zapanować.

Na szczęście u nas nie skończyło się na zainteresowaniu grą tylko dlatego, że temat nagle zrobił się wyjątkowo „na czasie”. Pandemic od jakiegoś czasu zajmował i dalej zajmuje miejsce na naszej półce i przypadł nam do gustu już od pierwszej rozgrywki.

A biorąc pod uwagę, że gry kooperacyjne raczej nie są naszą mocną stroną, sama byłam tym trochę zaskoczona.

Komponenty i wykonanie

Pod względem wykonania Pandemic zdecydowanie jest na plus.

W pudełku znajdziemy planszę przedstawiająca mapę świata ,7 kart postaci i odpowiadających im pionków, 59 kart gry, 48 kart infekcji, 96 znaczników chorób w czterech kolorach, 6 stacji badawczych, 4 znaczniki lekarstw oraz znaczniki poziomu zachorowań i rozprzestrzeniania się chorób. Do tego dochodzą 4 karty pomocy.

Wśród 59 kart gry znajduje się 48 kart miast, 6 kart epidemii i 5 kart zdarzeń. Karty infekcji odpowiadają natomiast poszczególnym miastom na planszy i to właśnie one odpowiadają za pojawianie się kolejnych chorób.

Całość jest bardzo czytelna i intuicyjna. Plansza przedstawiająca mapę świata jest przejrzysta, miasta są ze sobą połączone, a kolorowe znaczniki chorób od razu pokazują, gdzie sytuacja zaczyna robić się nieciekawa. Przy grze, w której trzeba jednocześnie kontrolować tak wiele rzeczy, taka przejrzystość jest naprawdę dużym plusem.

 

7 postaci, 7 różnych możliwości

Bardzo fajnym elementem są różne postacie. Do ( losowego ) wyboru mamy 7 specjalistów, a każdy z nich ma inną zdolność, która może pomóc całej drużynie.

Sanitariusz – specjalista od szybkiego usuwania chorób. Podczas leczenia może usunąć wszystkie znaczniki danego koloru z miasta, a po wynalezieniu lekarstwa na daną chorobę radzi sobie z nią jeszcze skuteczniej.

Naukowiec – potrzebuje tylko 4 kart danego koloru, żeby wynaleźć lekarstwo, podczas gdy pozostali gracze potrzebują ich 5. To postać szczególnie przydatna, kiedy zależy nam na szybkim odkrywaniu lekarstw.

Badacz – świetnie sprawdza się przy przekazywaniu kart. Może przekazać innemu graczowi dowolną kartę miasta, a nie tylko kartę odpowiadającą miejscu, w którym się znajduje. Dzięki temu łatwiej kompletować potrzebne zestawy.

Logistyk – jego specjalnością jest przemieszczanie innych graczy. Może poruszać pionkami pozostałych członków drużyny, a także przemieszczać dowolnego pionka do miasta, w którym znajduje się inny pionek.

Kierownik budowy – specjalista od stacji badawczych i szybkiego przemieszczania się. Może zbudować stację bez konieczności zagrywania karty miasta, a ze stacji może wykorzystać kartę dowolnego miasta, żeby przenieść się w inne miejsce.

Specjalista ds. kwarantanny – jego obecność pomaga powstrzymywać rozprzestrzenianie się chorób. Chroni miasto, w którym się znajduje, oraz miasta z nim połączone przed dokładaniem nowych znaczników chorób i wybuchami.

Szef "planu B" – może odzyskać wykorzystaną kartę zdarzenia i zachować ją na później, dzięki czemu drużyna dostaje dodatkowe narzędzie do ratowania sytuacji w odpowiednim momencie.

Jak się gra?

Pandemic to gra kooperacyjna, czyli tym razem nie walczymy ze sobą. Wszyscy gramy do jednej bramki i wspólnie próbujemy uratować świat przed czterema groźnymi chorobami.

Każdy gracz wciela się w specjalistę z własną, wyjątkową zdolnością. Dzięki temu poszczególne role różnią się od siebie, a podczas gry możemy wykorzystywać ich mocne strony.

Naszym celem jest wynalezienie lekarstw na wszystkie cztery choroby. Żeby tego dokonać, musimy zbierać karty miast w odpowiednich kolorach. Do odkrycia lekarstwa potrzebujemy pięciu kart danego koloru i odpowiedniego miejsca na planszy.

Oczywiście w międzyczasie trzeba również zajmować się samymi chorobami. W swojej turze mamy do wykonania cztery akcje. Możemy przemieszczając się po planszy -  usuwać kosteczki chorób, budować stacje badawcze, przekazywać sobie karty czy próbować wynaleźć lekarstwo.

I wszystko brzmi całkiem prosto. Instrukcja nie jest przecież szczególnie skomplikowana. Pff, kilka kartek, banał! 😉

Problem zaczyna się wtedy, kiedy rozłożymy grę na stole i musimy połączyć wszystkie te proste zasady w jedną całość. Bo w Pandemic świat nie czeka cierpliwie, aż my sobie wszystko zaplanujemy.

Po wykonaniu naszych akcji dobieramy karty, a następnie przychodzi kolej na infekcje. Na planszy pojawiają się kolejne kosteczki chorób i sytuacja zaczyna się zmieniać. Jeśli w mieście znajdują się już trzy kosteczki danego koloru, kolejna powoduje rozprzestrzenianie się choroby . Choroba rozprzestrzenia się wtedy na sąsiednie miasta. Co gorsza, taki wybuch może doprowadzić do kolejnego, a następnie kolejnego… I nagle z jednego problemu robi się cała lawina.

Do tego dochodzą karty Epidemii, które dodatkowo zwiększają presję i sprawiają, że wcześniej zainfekowane miasta mogą ponownie stać się źródłem problemów.

Dlatego cały czas musimy balansować pomiędzy leczeniem chorób, zbieraniem kart potrzebnych do wynalezienia lekarstw i reagowaniem na to, co właśnie dzieje się na planszy.

Wygrywamy, kiedy uda nam się wynaleźć lekarstwa na wszystkie cztery choroby.

Przegrać możemy natomiast na kilka sposobów – jeśli dojdzie do zbyt wielu wybuchów choroby, zabraknie kosteczek choroby potrzebnych do wyłożenia albo skończą się karty w talii.

Czyli tak naprawdę walczymy nie tylko z chorobami, ale również z czasem.

 

Wrażenia z rozgrywki

Pandemic to jedna z tych gier, w których nawet kiedy mamy całkiem niezły plan, nie zawsze wszystko pójdzie po naszej myśli. I właśnie to najbardziej lubię w naszych rozgrywkach – nigdy do końca nie wiemy, co przyniosą kolejne karty.

Bo choć zasady są proste, sama rozgrywka potrafi nieźle dać nam do myślenia.. Oczywiście, nie jest tak, że Pandemic za każdym razem spuszcza nam łomot ;) . Udało nam się mnóstwo już razy uratować świat, ale czasami o wyniku potrafi zdecydować zwyczajny pech przy dobieraniu kart.I nie będę udawać – niefart przy dobieraniu kart potrafi mieć tutaj ogromne znaczenie. Możemy być dobrze przygotowani, a kilka kolejnych kart potrafi bardzo szybko zmienić sytuację na planszy.

To właśnie lubię. Nigdy nie możemy być do końca pewni, że skoro teraz jest dobrze, to za chwilę również będzie dobrze. I właśnie ta nieprzewidywalność sprawia, że rozgrywka nie jest dla mnie nudna. Nawet jeśli znamy zasady i wiemy, co powinniśmy robić, każda partia może potoczyć się inaczej. Czasami wystarczy jedna epidemia albo kilka niefortunnych kart infekcji i nagle trzeba porzucić wcześniejszy plan i zastanowić się, co jest w tym momencie najważniejsze.

Mamy tylko cztery akcje na turę, więc trzeba je dobrze wykorzystać. Czy lepiej teraz leczyć chorobę? A może pojechać do innego miasta, zanim sytuacja zrobi się jeszcze gorsza? Zbierać karty potrzebne do lekarstwa czy pomóc innemu graczowi?

Przy grze w większym składzie pojawiają się u nas oczywiście lekkie narady. Każdy może spojrzeć na sytuację z trochę innej perspektywy i dorzucić swój pomysł. Nie są to jednak wielkie posiedzenia zarządu i analizowanie każdego ruchu przez pół godziny. Raczej krótkie podpowiedzi i wspólne ustalanie, co w danym momencie będzie najlepszym rozwiązaniem.

I właśnie dlatego według mnie w cztery osoby gra się po prostu fajniej. Nie powiedziałabym, że jest wtedy łatwiej. Po prostu lepiej mi się gra, kiedy przy stole jest więcej osób, każdy ma swoją rolę i może dorzucić coś od siebie.

Za to kiedy gramy we dwójkę z mężem, jest zupełnie inaczej. Tutaj właściwie nie potrzebujemy żadnych narad. Rozumiemy się bez słów, wiemy, co drugie chce zrobić i bez problemu ustalamy kolejne ruchy. Chociaż czasami okazuje się, że nasze świetne porozumienie niewiele znaczy.. ;)

Bardzo podoba mi się również to, że każdy ma swoją rolę i specjalne możliwości. Dzięki temu nie chodzi tylko o to, żeby każdy robił swoje. Trzeba patrzeć na całą planszę i zastanawiać się, jak najlepiej wykorzystać możliwości całej drużyny. Nie mam tutaj poczucia, że jedna osoba musi dowodzić całą resztą. Wspólnie podejmujemy decyzje i każdy może dorzucić swoje trzy grosze. Pandemic wymusza więc współpracę. W większym składzie rozmawiamy, podpowiadamy sobie i wspólnie podejmujemy decyzje, a jednocześnie sytuacja na planszy potrafi tak szybko się zmienić, że czasami najlepszy plan trzeba po prostu porzucić. 

Sama, mimo że zdecydowanie częściej wolę komuś poprzeszkadzać niż wspólnie naradzać się, co zrobić, w Pandemic naprawdę dobrze się bawię. Dlatego Pandemic najczęściej trafia u nas na stół podczas wyjazdów, spotkań rodzinnych czy w gronie znajomych. Nie jest przez nas ogrywany bez przerwy i chyba właśnie dzięki temu nadal chętnie po niego sięgamy. A kiedy już pojawia się na stole, wiadomo, że będzie wspólne kombinowanie, trochę narad, trochę śmiechu i sprawdzanie, czy tym razem uda nam się uratować świat.

Poziomy trudności

Na plus zaliczam również możliwość wyboru poziomu trudności. Dzięki temu możemy dopasować wyzwanie do własnych preferencji i doświadczenia. Jeśli dopiero poznajemy grę, możemy zacząć od łatwiejszego wariantu. Jeżeli natomiast uznamy, że mamy już wszystko pod kontrolą, możemy zwiększyć liczbę kart Epidemii i sprawdzić, czy rzeczywiście jesteśmy tacy dobrzy.  To fajne rozwiązanie, bo nawet jeśli dobrze znamy podstawowe zasady, możemy podnieść sobie poprzeczkę.

I uwierzcie mi – Pandemic nie potrzebuje specjalnych sztuczek, żeby zrobiło się nerwowo. Czasami już podstawowy poziom potrafi dostarczyć wystarczająco dużo emocji.

Plusy

+ proste i łatwe do przyswojenia zasady
+ wymagająca, ale satysfakcjonująca rozgrywka
+ bardzo dobrze wykorzystana mechanika kooperacji
+ różne role i specjalne zdolności postaci
+ dużo wspólnego planowania
+ epidemie i wybuchy budują dodatkowe "napięcie"
+ kilka poziomów trudności
+ czytelne i funkcjonalne wykonanie

Minusy

– losowość kart czasami potrafi mooocno pokrzyżować nasze plany
– jeśli ktoś nie lubi gier kooperacyjnych i wspólnego podejmowania decyzji, może nie być to tytuł dla niego

Czy warto?

Pandemic to gra, która mimo upływu lat nadal potrafi znaleźć swoje miejsce na stole. Jest to dla mnie świetny przykład gry, która ma proste zasady, ale wcale nie prostą rozgrywkę.

W kilka chwil możemy zrozumieć, co mamy robić. Leczymy choroby, przemieszczamy się po świecie, zbieramy karty, budujemy stacje badawcze i próbujemy wynaleźć lekarstwa. Pandemic jest trochę jak planszowy wyścig z czasem. My próbujemy zapanować nad sytuacją, a gra cały czas dorzuca nam kolejne problemy. Czasem wygrywamy, czasem przegrywamy. To gra, w której bardzo szybko okazuje się, że każdy ruch ma znaczenie, a sytuacja potrafi zmienić się szybciej, niż zdążymy zrealizować nasz genialny plan. I chyba właśnie to najbardziej mi się w niej podoba – za każdym razem mamy poczucie, że naprawdę próbujemy opanować sytuację, zamiast po prostu odhaczać kolejne punkty z instrukcji.

Pandemic pokazał mi też, że nawet gra kooperacyjna może naprawdę dobrze działać w naszym domu. Nadal wolę rozgrywkę, w której mogę komuś poprzeszkadzać, ale tutaj wspólne kombinowanie i próba wyjścia z kolejnych tarapatów daje mi sporo frajdy. Szczególnie że nigdy do końca nie wiadomo, czy tym razem uda nam się wszystko uratować, czy jedna niefortunna karta pokrzyżuje nam plany.

Pandemic nie jest już nowością i przez lata pojawiło się mnóstwo bardziej rozbudowanych gier kooperacyjnych. Mimo tego nadal pozostaje bardzo przystępnym przykładem tego, jak z kilku prostych założeń stworzyć emocjonującą planszówkę. Jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z kooperacją, jest to tytuł, od którego naprawdę można zacząć. A jeśli kooperacje już znamy, Pandemic może być po prostu przyjemnym powrotem do klasyki. 

Ocena końcowa w kategorii gry strategiczne 8,5/10 - Jeśli lubicie kooperację, wspólne planowanie, trochę napięcia i gry, w których sytuacja potrafi zmienić się w jednej chwili, Pandemic zdecydowanie warto mieć na radarze.

A jeśli, tak jak ja, zazwyczaj wolicie przeszkadzać sobie nawzajem… cóż, może Pandemic i Was zaskoczy. 

Informacje o grze

Tytuł: Pandemic
Autor: Matt Leacock
Liczba graczy: 2–4
Wiek: 10+
Czas gry: około 45 minut
Wydawca: Rebel


Zobacz również:

Harry Potter: Bitwa o Hogwart


Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.