Jesień rozgościła się już na dobre. Za oknem kolorowe liście, na polach królują zbiory, a gdzieś pomiędzy nimi stoi strach na wróble, który ma pilnować, żeby wrony nie dobrały się do tego, co jeszcze zostało na polu. I właśnie z takim jesiennym obrazkiem kojarzy mi się Wesoły Strach na wróble. 🍂
Tyle tylko, że nasz strach zamiast pilnować pola, sam potrzebuje pomocy. Wspólnie musimy go odbudować, zanim wrony zajmą cały płot. Pomysł jest prosty, zasady szybko wpadają w głowę, a cała rozgrywka trwa około 15 minut.
To jedna z tych gier dla dzieci, które nie próbują na siłę komplikować zabawy. Jest kolorowo, spokojnie i bardzo konkretnie – mamy wspólny cel, który trzeba osiągnąć, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. A dzięki woreczkom i szukaniu elementów za pomocą dotyku pojawia się tutaj również mały sensoryczny twist, który sprawia, że zwykłe dokładanie kolejnych części stracha robi się trochę ciekawsze.
I chyba właśnie ta prostota jest tutaj największą zaletą. Wesoły strach na wróble to gra skierowana przede wszystkim do młodszych dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z planszówkami i uczą się, że przy stole można nie tylko rywalizować, ale również wspólnie dążyć do jednego celu.
Komponenty i jakość wykonania
W pudełku znajdziemy sporo elementów, jak na tak prostą i krótką grę. Mamy między innymi planszę stracha na wróble, cztery planszetki taczek, cztery woreczki, drewniane żetony, drewniane elementy konstrukcyjne, kafelki wron oraz karty stracha na wróble.
Najbardziej podobają mi się oczywiście drewniane elementy, z których składamy naszego bohatera. Są kolorowe, przyjemne w dotyku i dobrze pasują do charakteru gry. No właśnie — dotyk będzie tutaj ważniejszy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Woreczki nie służą wyłącznie do przechowywania żetonów. To właśnie z nich będziemy losować elementy i próbować rozpoznać je bez zaglądania do środka.
Dzięki temu gra nie ogranicza się tylko do klasycznego dobierania elementów. Pojawia się dodatkowy, sensoryczny element, który moim zdaniem bardzo dobrze pasuje do gry skierowanej do młodszych dzieci.
Przebieg rozgrywki
Naszym wspólnym zadaniem jest odbudowanie stracha na wróble. Musimy zrobić to w odpowiedniej kolejności, zaczynając od butów, a następnie przechodząc przez kolejne części jego ciała aż do głowy i kapelusza. To, jak dokładnie będzie wyglądał nasz strach, zależy od wylosowanych kart, więc kolejne partie mogą wyglądać trochę inaczej.
Każdy gracz otrzymuje swoją planszetkę taczki oraz woreczek z żetonami. W swojej turze losujemy jeden z nich.
Jeśli trafimy na żeton odpowiadający potrzebnemu elementowi, możemy dobrać odpowiedni drewniany klocek. Jeżeli jest właśnie tym, którego potrzebujemy do aktualnie budowanej części stracha, dokładamy go na miejsce i przechodzimy dalej. Jeśli nie — klocek wraca do naszego woreczka i może przydać się później.
Problem zaczyna się wtedy, gdy z woreczka wyciągniemy wronę. W takim przypadku dokładamy kolejną wronę na płot. Kiedy pojawi się szósta, cała drużyna przegrywa.
I tutaj pojawia się chyba najciekawszy element całej zabawy. Potrzebny nam klocek może znajdować się w woreczku innego gracza. Nie możemy jednak po prostu zajrzeć do środka. Musimy spróbować rozpoznać element za pomocą dotyku. Jeżeli uda nam się odbudować całego stracha, zanim na płocie pojawi się szósta wrona — wszyscy razem wygrywamy.
Tryby / warianty
Oprócz podstawowego sposobu rozgrywki mamy tutaj również dwa dodatkowe warianty.
Czyste niebo jest wariantem ułatwiającym rozgrywkę i może dobrze sprawdzić się podczas pierwszych partii z młodszymi dziećmi.
Z kolei Burza dokłada trochę więcej niepewności i sprawia, że trzeba uważniej obserwować, co dzieje się z elementami w woreczkach. Dzięki temu nawet jeśli podstawowa wersja zacznie być dla dziecka zbyt łatwa, można wprowadzić dodatkowe utrudnienie.
Moje wrażenia
Jako wielbicielka gier kooperacyjnych dla dzieci bardzo lubię takie tytuły. Z grami kooperacyjnymi przeznaczonymi dla dorosłych bywa u mnie różnie — czasami zwyczajnie mnie uwierają, chociaż cały czas próbuję się do nich przekonać. W przypadku gier dziecięcych jest jednak zupełnie inaczej i Wesoły Strach na wróble bardzo dobrze wpisuje się w to, co lubię.
To gra lekka, spokojna i przyjemna, choć ma w sobie tę niewielką dawkę „strachu” — cały czas zastanawiamy się, czy uda nam się odbudować stracha, zanim wrony otoczą nas ze wszystkich stron. Nie jest to oczywiście nic, co mogłoby naprawdę przestraszyć dziecko, ale daje rozgrywce odrobinę napięcia i sprawia, że nie wszystko jest z góry oczywiste.
Bardzo podoba mi się również pomysł z elementem sensorycznym. Zamiast po prostu dobrać odpowiedni element, musimy go wymacać w worku. Niby drobiazg, a dla młodszych dzieci jest to naprawdę fajne urozmaicenie i sprawia, że sama mechanika dobierania elementów staje się ciekawsza.
Jak zwykle, kiedy biorę dziecięcą grę na testy zawsze zapraszam do zabawy nie tylko moją 6-latkę ale również i 10-latkę. W przypadku tego tytułu - skierowanego do dzieci od 5. roku życia nie spodziewałam się, żeby była nim szczególnie zainteresowana. Tym razem jednak poprosiłam ją, żeby zagrała z nami kilka partii, dzięki czemu mogłyśmy sprawdzić również rozgrywkę w pełnym, czteroosobowym składzie.
No cóż… wiek na pudełku mówi prawdę. Śmiem twierdzić, że nawet jest lekko zawyżony. Wesoły Strach na wróble jest zdecydowanie grą, która bardziej przypadnie do gustu młodszym dzieciom, szczególnie tym w wieku 4–5 lat. Moja 10-letnia córka rozegrała z nami kilka partii testowych, ale ostatecznie najczęściej wracaliśmy do składów dwu- i trzyosobowych.
Niespełna 6-latce gra się natomiast podobała. Szczególnie przypadł jej do gustu wariant „Burza”, który dodaje rozgrywce trochę więcej niepewności. Przy tym wariancie musiała dodatkowo zwracać uwagę na to, jakie elementy dokładamy do swoich worków, ponieważ w momencie ich zamiany miało znaczenie, co może znajdować się u drugiej osoby. Dzięki temu pojawiło się trochę więcej kombinowania, ale nadal na poziomie odpowiednim dla młodszego dziecka.
Jeśli chodzi o mnie, oceniam tę grę jako naprawdę przyzwoity tytuł dla dzieci. Jest kolorowa, przyjemna i ciekawa przede wszystkim ze względu na ten sensoryczny element. Nie porwała mnie jednak na tyle, żebym miała ochotę grać w nią pod rząd więcej niż 2–3 razy. Czegoś mi tutaj po prostu zabrakło, żeby stała się jednym z tych tytułów, które sama chętnie wyciągałabym kolejny raz.
Ale z drugiej strony… to jest gra skierowana do pięciolatków. I patrząc właśnie z tej perspektywy, trudno oczekiwać od niej poziomu rozbudowania czy różnorodności,
Wesoły Strach na wróble nie jest u nas grą, która ląduje na stole regularnie co kilka dni i domaga się kolejnej partii. Jest natomiast jednym z tych tytułów, do których od czasu do czasu chętnie wracamy. I chyba właśnie w takiej roli sprawdza się u nas najlepiej — jako lekka, spokojna gra dla młodszych dzieci, do której można wrócić po jakimś czasie i znów przyjemnie spędzić przy niej kilkanaście minut.
Plusy
- proste i przystępne zasady,
- kooperacyjny charakter,
- bardzo dobrze dopasowany poziom trudności dla młodszych dzieci,
- ciekawy element sensoryczny,
- drewniane, kolorowe elementy,
- kilka wariantów rozgrywki,
- krótkie partie,
- możliwość wspólnego grania bez rywalizacji.
Minusy
- po kilku partiach może nie dawać już tyle emocji starszym graczom,
Podsumowanie
Wesoły strach na wróble to sympatyczna, spokojna gra kooperacyjna skierowana przede wszystkim do młodszych dzieci. Podoba mi się połączenie prostych zasad, wspólnego celu i sensorycznego elementu z woreczkami. Dziecko nie tylko losuje żeton, ale musi też trochę pogłówkować i wykorzystać dotyk, żeby znaleźć potrzebny element.
U nas najlepiej sprawdziła się przy młodszej córce i to właśnie dzieci w okolicach wieku wskazanego na pudełku widzę jako głównych odbiorców tej gry. Starszym dzieciom może już zabraknąć tutaj wyzwania, ale dla początkującego planszówkowicza może być to bardzo przyjemny krok w stronę bardziej świadomego grania.
Moja ocena w kategorii gier dla dzieci: 7/10 Jeśli szukacie lekkiej, kolorowej gry kooperacyjnej dla młodszego dziecka, z prostymi zasadami i ciekawym elementem sensorycznym, Wesoły Strach na wróble jest przyzwoitą propozycją na krótkie, wspólne granie.
Ocena niespełna 6-latki: 7,5/10
Informacje o grze
Autorzy: Marie Fort, Wilfried Fort
Wydawnictwo: Rebel
Liczba graczy: 2–4
Wiek: 5+
Czas rozgrywki: około 15 minut
Dodaj komentarz
Komentarze