Kotek Psotek to taka bardzo „dziecięca” planszówka w najlepszym znaczeniu tego słowa — prosta, kolorowa i nastawiona na wspólną zabawę - jest to jedna z gier z serii Rodzice i Dzieci wygrywają razem.
"Kotek Psotek" to gra Jim'a Deacove który wydaje mi się , że patrzy na gry trochę inaczej niż większość autorów. Gdy wiele planszówek buduje emocje wokół rywalizacji, on zdawał się pytać: „a co jeśli największą frajdą dla dzieci nie będzie właśnie rywalizacjaz tylko pomaganie sobie nawzajem?”.
W „Kotku Psotku” czuć tę filozofię bardzo mocno. To nie jest gra o zwycięstwie jednostki - tu albo wygrywamy razem albo wcale. Dziecko nie myśli tam: „muszę wygrać”, tylko: „musimy zdążyć przed kotem”. I to drobna, ale zarazem wielka różnica.
Mam wrażenie, że Deacove zrozumiał coś prostego — małe dzieci naturalnie chcą współdziałać, zanim jeszcze nauczą się potrzeby mocnej rywalizacji - bo na to przyjdzie czas.
No dobrze to jak to w praktyce wygląda?
Po ścieżce , biegnącej wokol drzewa biegają małe zwierzątka - ptaszek, wiewiórka i myszka. I może nie byłoby w tym nic "strasznego" gdy nie to, że "na ogonie" siedzi im kot ! Kot czarny i głodny, który tylko czeka, aż któremuś ze zwierzątek podwinie się noga 🐿️🐁🐦więc naszym zadaniem jest im pomóc, żeby nie stały się kocią przystawką.
Dzieci razem decydują, jak przesuwać postacie i kiedy używać różnych pomocnych elementów, żeby zdążyć uciec zwierzątkami, zanim kot je złapie. Nie ma tutaj typowej rywalizacji „ja wygrałem, ty przegrałeś”, więc młodsze dzieci zwykle dużo spokojniej reagują na rozgrywkę.
To jedna z tych gier, które:
da się wytłumaczyć w kilka minut,
nie męczą rodziców skomplikowanymi zasadami,
a dzieci lubią w nią grać bo cały czas coś się dzieje.
Mechanicznie jest bardzo lekka, ale i tak nie xabraknie tu nigdy emocji („czy kot nas dogoni?”). Podoba mi się też kooperacja. Dzieci zaczynają mówić: „pomóżmy myszce”, „teraz przesuńmy ptaszka”, „użyjmy przysmaku by zwabić kotka”. To świetnie buduje wspólne myślenie zamiast rywalizacji o wygraną. "Kotek Psotek" bardzo dobrze działa zwłaszcza z przedszkolakami, które dopiero uczą się planszówek i wspólnego grania.
Najbardziej lubię w niej chyba prostotę. W świecie pełnym migających ekranów i przebodźcowania taka spokojna (chociaż różnie tu bywa 😅), wspólna planszówka ma w sobie coś bardzo ciepłego.
Ocena dzieci : 8/10
Jeżeli miałabym ją krótko podsumować: jest to bardzo wesoła, familijna gra, świetna jako pierwsza planszówka, mocna w budowaniu współpracy i wspólnego podejmowania decyzji, najlepiej trafia do przedszkolaków (około 3–6 lat)
Autor : Jim Deacove
Wydawnictwo : Egmont
Liczba graczy : 1- 8
Czas rozgrywki : 20 min
Wiek : 3+
Dodaj komentarz
Komentarze
Mamy gramy polecamy !
Fajns kategoria
Dziękuję bardzo. Staramy się jak możemy :)